<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542</id><updated>2011-12-03T20:10:13.611+01:00</updated><title type='text'>Higany, bo jestem jak rtęć</title><subtitle type='html'>Życie bez patosu.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>61</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-5487906387637089084</id><published>2011-02-05T12:51:00.004+01:00</published><updated>2011-02-05T13:24:21.543+01:00</updated><title type='text'>we invented a summer loving torture party</title><content type='html'>Ten pociąg był taki smutny. Wszystkie pociągi osobowe są smutne. Choć nie... Taki nie był pociąg z Ostravy. Z drugiej jednak strony pewnie taki był, tylko ja byłam zbyt zmęczona i zbyt zestresowana faktem, że za dwa dni zaczynam nową pracę. Osobowy do Szczecina był naprawdę smutny, a ja siedziałam wpatrzona w rozwalające się ściany pociągu. Byłam tak zmęczona, że nie byłam w stanie nawet słuchać muzyki, nie mówiąc już o czytaniu. To gapienie się przed siebie najwidoczniej irytowało licealistkę siedzącą na przeciwko mnie. Ona czytała, słuchała muzyki, z głową wykorzystywała czas i denerwowała się moi cichym towarzystwem, towarzystwem wymęczonej przez chorobę i stres osoby.&lt;br /&gt;Miałam to szczęście, że tym razem nikt nie chciał ze mną rozmawiać, opowiadać mi swojej historii życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lemonworld.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchanie Massive Attack i The National ma mi zastąpić Budapeszt. Nie przypomnieć, a zastąpić. Bo zapomnieć nie można whisky pod kościołem, piwa na Csepel, czy opalania się na zamku w Wyszehradzie. &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gorące pozdrowienia z Wyszehradu przesyła I.   &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Ciepły głos Matta. Już niedługo.&lt;br /&gt;Chciałam optymistycznie, nie udało się,  naprawdę chciałam. Włączę nową płytę Destroyer. "Nie ma żadnej złej nuty. Intro jest genialne". Co ja bym bez niego zrobiła? Dalej słuchałabym Massive Attack . Już niedługo. Oby było ciepło. Będzie miał rozpięty płaszcz, a ja założę zielone buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na amazonie można kupić muzykę. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie płyty, a muzykę.&lt;/span&gt; To mnie smuci, tak samo jak pociągi osobowe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-5487906387637089084?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/5487906387637089084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=5487906387637089084' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5487906387637089084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5487906387637089084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2011/02/we-invented-summer-loving-torture-party.html' title='we invented a summer loving torture party'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-178567074415297172</id><published>2010-11-28T19:25:00.002+01:00</published><updated>2010-11-28T19:35:08.239+01:00</updated><title type='text'>Banały, banany</title><content type='html'>Zepsuł się nam telewizor i obawiam się, że, gdy moja współlokatorka odkryje ten fakt, wolę nie być w domu. Ja natomiast się cieszę, bo telewizje ogląda bardzo sporadycznie, nawet Fakty nauczyłam się już oglądać przez Internet. W każdym razie telewizor do szczęścia i egzystencji nie jest mi potrzebny. Mam wspomniany Internet, gdzie jest dr House i przede wszystkim mam radio.&lt;br /&gt;Wróciłam do (tymczasowego) domu po weekendzie i pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam, były zakupy w Biedronce. Nie było by nic w tym nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że w koszyku znalazły się jogurty i mleko. Brak jakiś witamin, wapna? hu kers.&lt;br /&gt;Kręgosłup mnie napier----, a jeszcze milion rzeczy do zrobienia, w tym nadprogramowe tłumaczenie @#$%^&amp;amp;*()_{$&amp;amp;*()&lt;br /&gt;Po przyjechaniu, zorientowaniu się, że coś nie tak z TV, biegałam po mieszkaniu z mopem, bo samo się nie posprząta, jeśli ja tego nie zrobię.&lt;br /&gt;Piszę banały, na dziś koniec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-178567074415297172?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/178567074415297172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=178567074415297172' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/178567074415297172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/178567074415297172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/11/banay-banany.html' title='Banały, banany'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-2032861893362857506</id><published>2010-11-27T19:49:00.000+01:00</published><updated>2010-11-27T19:50:37.092+01:00</updated><title type='text'>@#$@#$%^(*_)*^%$</title><content type='html'>Jest kurwa tak źle, że kurwa gorzej być nie może.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-2032861893362857506?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/2032861893362857506/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=2032861893362857506' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2032861893362857506'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2032861893362857506'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/11/blog-post.html' title='@#$@#$%^(*_)*^%$'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-2928189325148130697</id><published>2010-09-25T18:00:00.007+02:00</published><updated>2010-09-26T15:09:53.325+02:00</updated><title type='text'>Ticket to ride</title><content type='html'>Wróciłam. Już jakiś czas temu. Jednak tylko fizycznie, bo myślami wciąż jestem gdzieś daleko.&lt;br /&gt;Ostrava, Hannover, Paryż, Bruksela, Haga, Amsterdam, Brugia, Waterloo, Antwerpia, Wiedeń.&lt;br /&gt;Godziny spędzone w pociągu, niesamowite ilości przeczytanych w międzyczasie książek i godziny przesłuchanych nowych płyt i bootlegów U2.&lt;br /&gt;Do tego rozmowy. Jak żyć, dlaczego nie pić coca-coli, czego lepiej nie jeść na śniadanie, o wyższości roweru nad samochodem etc, etc...&lt;br /&gt;Chcę sierpniowe dni, kiedy kropelki deszczu delikatnie dotykały moich policzków i ulewy, podczas, której niezmordowani i powiedzmy, pełni sił chodziliśmy ulicami Wiednia. Chciałabym znów siedzieć zrozpaczona przemoknięta do suchej nitki w zajeździe Wellington pod Waterloo, czy też słuchać opowieści pewnej Belgijki w Brugii o jej ojcu Polaku i historii jej rodziny. Do tego dziwnie jest zostać wziętą za Irlandkę...&lt;br /&gt;Szkoda tylko, że Bośnia i Hercegowina znów musiała zostać odłożona. Nie jest mi dane wybrać się w tamte rejony. &lt;span style="font-size:85%;"&gt;Jak chociażby ten cholerny telefon 3? 4? lata temu "Cześć, ale ciężko się do ciebie dodzwonić. Chcesz jechać do Rumunii?"&lt;span style="font-size:100%;"&gt;. &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Nie, nie pojechałam wtedy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym znów wyjechać. Znudziłam się już, znudziłam się jednym miejscem. Nie chcę znów czekać roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie sądziłam, że będę z uśmiechem na twarzy wykrzykiwać słowa "Every breath you take", ale skoro ma się wreszcie wymarzone słuchawki nauszne Pioniera to nie ma innego wyjścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maliny, kryminały Mankela, filmy z Kennethem Branagh w roli głównej, herbata owocowa, która stoi koło komputera od wczoraj, kartka ze Stockholmu, niemiecka ulotka NDR2... I pająki z Marsa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-2928189325148130697?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/2928189325148130697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=2928189325148130697' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2928189325148130697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2928189325148130697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/09/ticket-to-ride.html' title='Ticket to ride'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1964355348536870689</id><published>2010-09-02T12:49:00.001+02:00</published><updated>2010-09-02T12:56:19.188+02:00</updated><title type='text'>It's all right, it's all right</title><content type='html'>No i wróciło. Całe, szczęśliwe i pełne emocji bo zobaczyło Boniasa. O! Tyle i aż tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SjtHCNGaxsg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SjtHCNGaxsg?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1964355348536870689?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1964355348536870689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1964355348536870689' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1964355348536870689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1964355348536870689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/09/its-all-right-its-all-right.html' title='It&apos;s all right, it&apos;s all right'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7166793442698084315</id><published>2010-05-29T12:50:00.003+02:00</published><updated>2010-05-29T13:05:50.934+02:00</updated><title type='text'>Forever and ever</title><content type='html'>Jak na razie emblematy, heraldyka, semantyka słowa i obrazu mnie znudziły. Krótka przerwa.&lt;br /&gt;Kręgosłup boli niemiłosiernie, ale dzięki temu zapominam o nodze. Odstawiłam lekarstwa na bok. Wczorajszy wieczór spędziłam wybierając jakieś nowe aplikacje na iPhona. Oczywiście nic nie wybrałam. Nauczyłam się włączać telewizor. Zrobiłam jakiś postęp. Na pytanie taty czy oglądałam wczoraj telewizję, odpowiedziałam, że tak, Wiadomości, a potem poszłam do góry. Czasem mam wrażenie, że traktowana jestem jak zagubione dziecko przynajmniej, w najlepszym wypadku z chorobą sierocą. Głos Matta Berningera nastraja mnie dość pesymistycznie, w każdym razie nie tak, żeby być wulkanem energii i radości. Może czas lepiej wrzucić do odtwarzacza poczciwą trylogię berlińską?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object style="background-image: url(&amp;quot;http://i3.ytimg.com/vi/F0faaOYFBMI/hqdefault.jpg&amp;quot;);" width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/F0faaOYFBMI&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/F0faaOYFBMI&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1" allowscriptaccess="never" allowfullscreen="true" wmode="transparent" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecaliśmy sobie kiedyś, że pojedziemy na Glasto. Szkoda,  że takiego Glasto z Bowiem, Elvisem Costello, Coldplay podczas jednego festiwalu już nie będzie.&lt;br /&gt;Już niedługo będziemy musieli pakować nasze plecaki i namioty i biec na pociąg.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7166793442698084315?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7166793442698084315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7166793442698084315' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7166793442698084315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7166793442698084315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/05/forever-and-ever.html' title='Forever and ever'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4345486143502173825</id><published>2010-04-27T21:57:00.007+02:00</published><updated>2010-04-27T22:19:53.891+02:00</updated><title type='text'>Intensywność zieleni</title><content type='html'>Zdecydowanie najlepsze pomysły na napisanie czegokolwiek przychodzą mi w środkach komunikacji miejskiej.&lt;br /&gt;Kiedy miałabym powiedzieć jak wyglądał Berlin po upadku muru to powiedziałabym, ze tak jest obecnie BP. Jest folwarcznie, trochę brudno, miejscami zabawnie. Secesyjne budynki z obdrapanym tynkiem, a pod nimi Cygan sprzedający skarpetki za jedyne 100 ft.&lt;br /&gt;Ten folwark kaze mi wrócić do wspomnień z dzieciństwa i Trójmiasta. Tam na bazarach mozna było kupić nowe filmy Disneya po angielsku, wciśnięte między produkty z NRD, a kozaki, które kupował Zbigniew Hołdys.&lt;br /&gt;Powtarzam, ze momentami denerwuje mnie tutejsza mentalność, brak uporządkowania, znalazłoby sie wiele takich rzeczy, ale tak pięknej wiosny jeszcze nie widziałam. Przede wszystkim tak pięknej wiosny. Jej piękno widać nawet kiedy ma się za sobą stare fabryczne zabudowania na Csepel a przed sobą najbrudniejszą część Dunaju.&lt;br /&gt;Trawa ma niesmaowicie intensywny kolor.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4345486143502173825?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4345486143502173825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4345486143502173825' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4345486143502173825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4345486143502173825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/04/intensywnosc-zieleni.html' title='Intensywność zieleni'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3296337287950032968</id><published>2010-03-20T23:50:00.003+01:00</published><updated>2010-03-21T13:15:40.725+01:00</updated><title type='text'>Lucky old Sun in my sky</title><content type='html'>Wiosna! Balaton tak piekny jest przed sezonem, na wiosne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/xUs5oPKCt-yfuPo_6IBzZw?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCF_UOtKI/AAAAAAAACg4/agK9uidVcCc/s400/IMGP3689.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/igakolasinska/117_2003?feat=embedwebsite"&gt;117_2003&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/UTfFs5XUs-aV4N1ht0yJ3A?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCGk6QKVI/AAAAAAAAChA/fap25eHdLa4/s400/IMGP3691.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/igakolasinska/117_2003?feat=embedwebsite"&gt;117_2003&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/NWgA509XkiJXmHvo0gs0Fw?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCIV1Bt1I/AAAAAAAAChM/ZSJmR-xdPOM/s400/IMGP3694.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/igakolasinska/117_2003?feat=embedwebsite"&gt;117_2003&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/3RPLfFCYdgDU7fqCYsaTFA?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCL3OAy_I/AAAAAAAAChk/Y5Ke-fXHM9o/s400/IMGP3700.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/igakolasinska/117_2003?feat=embedwebsite"&gt;117_2003&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/PuQDCQXJeFryb7j4cV086g?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCMGSwoSI/AAAAAAAACho/vFsRJCHKMp4/s400/IMGP3701.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/igakolasinska/117_2003?feat=embedwebsite"&gt;117_2003&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zJLPPijQ7S-ded-gLNdk7g?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCQge5lII/AAAAAAAACiI/xVTMU8q27ug/s400/IMGP3708.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/igakolasinska/117_2003?feat=embedwebsite"&gt;117_2003&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3296337287950032968?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3296337287950032968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3296337287950032968' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3296337287950032968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3296337287950032968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/03/lucky-old-sun-in-my-sky.html' title='Lucky old Sun in my sky'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/S6VCF_UOtKI/AAAAAAAACg4/agK9uidVcCc/s72-c/IMGP3689.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1818435980733885365</id><published>2010-03-08T14:32:00.005+01:00</published><updated>2010-03-08T16:02:59.651+01:00</updated><title type='text'>Arszenik i Steven McQueen</title><content type='html'>Nocne rozmowy Polaków.&lt;br /&gt;Osoby dramatu: my, czyli ja (Higany) i Iś.&lt;br /&gt;Miejsce dramatu: tu, dla Was tam.&lt;br /&gt;Czas dramatu: dochodzi powoli pierwsza w nocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I: A jak się okaże, że ona rozumie po polsku? &lt;em&gt;(o naszej niepolskojęzycznej wspólokatorce) &lt;/em&gt;Jeszcze wsypie nam arszenik do jedzenia.&lt;br /&gt;H: Zacznę wszystko wąchać.&lt;br /&gt;I: Arszenik ma migdałowy zapach?&lt;br /&gt;H: Tak... Nie będę jadła nic co pachnie midałowo i tak smakuje... Albo kupię sobie szczura, któremu będę dawać wszystko do spróbowania...&lt;br /&gt;I: Stevena McQueena?&lt;br /&gt;H: Tak! Kupmy Stevena McQueena! W Camponie jest sklep zoologiczny...!&lt;br /&gt;I: Już lecę, pędzę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Steven McQueen to był gość...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Update 8.03.2010&lt;br /&gt;Rozmowa z rodzicielką przez gadu-gadu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Higany 15:57:20&lt;br /&gt;no tak, ale to nie zmienia faktu, ze sie fajnie ubierasz&lt;br /&gt;Mama 15:57:46&lt;br /&gt;a czyzby kasa sie ci skonczyla ze mi kadzisz&lt;br /&gt;Higany15:58:27&lt;br /&gt;co prawda zalpacilam dzis za akademik, ale to nie znaczy, ze mi sie kasa skonczyla&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie mam więcej pytań...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1818435980733885365?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1818435980733885365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1818435980733885365' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1818435980733885365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1818435980733885365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/03/arszenik-i-steven-mcqueen.html' title='Arszenik i Steven McQueen'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-633297197554811239</id><published>2010-03-03T20:19:00.006+01:00</published><updated>2010-03-04T16:29:44.485+01:00</updated><title type='text'>Promyczek Słońca*</title><content type='html'>Odbiło mi na punkcie historii Królika i to nie byle jakiego Królika, bo berlińskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ich bin ein Berliner! &lt;/em&gt;Powtarzając za JFK.&lt;br /&gt;Nie prosze państwa, nie jestem pączkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I love this city even doesn't ring me.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprzespana noc, Hiroszima i Nagasaki razem wzięte, a ja mam ochotę zaraz skonstruowac jakąś bombe atomową. Nie wytrzymam, chcę się wyspać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tęsknię, nie mam za czym? Nie chcę po prostu tęsknić. To nie tęsknię. Tatę chcę zobaczyć, to na bank.&lt;br /&gt;Wiosna idzie. Cieplej się robi. Można chodzić w duży okularach przeciwsłonecznych i z uśmiechem na twarzy. Zacznę się uśmiechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*cóż za debliny tytuł.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-633297197554811239?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/633297197554811239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=633297197554811239' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/633297197554811239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/633297197554811239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/03/promyczek-sonca.html' title='Promyczek Słońca*'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1793041763294297028</id><published>2010-02-16T00:10:00.003+01:00</published><updated>2010-02-18T13:51:19.449+01:00</updated><title type='text'>Personal responsibility, wersja emigracyjna</title><content type='html'>&lt;p&gt;Nad modrym Dunajem czytam książkę o prowincjonalnych Niemczech i coś mi to przypomina. Może nie dokładne miejsca, ale okolice, bliskie memu sercu, bo pamiętające słodkie czasy dzieciństw. Co, że niemieckie, co, że przygraniczne, że mało polskie, ale jednak dziecięce, te lepsze. Choć szczerze nie mogę powiedzieć, że teraz jest gorzej. Nie ma po prostu tej beztroski. Nie mieszkam już z rodzicami, nie wpadam jak zgłodnieję do babci na obiad lub na cokolwiek, bo babcia zawsze coś tam ma i mi odgrzeje zupkę lub co bądź. Tak teraz myślę, że świadoma, od dawna planowa,a bo już od czasów licealnych wyprowadzka z rodzinnego gniazda, teraz jest dla mnie jak znalazł. Nie zachwycam się wolnością, nie łapię jej łapczywie. Przyjmuję nowe, "emigracyjne" doznania, jako dalszą cześć tego, co się zaczęło. Jasne, że tęskno, za mamą zwłaszcza i za myślą, że nie będę czekać na tatę z małym bukiecikiem na lotnisku i, że byłoby to niebawem. Zresztą, to tylko jakieś 3 tygodnie więcej, które zlecą, zanim się obejrzę, a to on będzie na mnie czekał, a potem na niemieckiej autostradzie będziemy śpiewać sobie "One love, one life, oneeeee". Mam nadzieje, że zleci, choć nie chcę z drugiej strony żeby zleciało, chcę poznać nowych ludzi z grupy zajęciowej. Przypominają mi się też dobre czasy Londynu, Ramsgate. Wtedy sama dałam radę, mając niespełna naście lat. Jakoś nie jest mi specjalnie smutno. Nie mam parcia na wielki powrót, ale chciałoby się na weekend wpaść do domu, a nocami uczyć się z C. do kolokwiów. Nie martwię się, nie smucę się.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;To była część sentymentalna. Teraz będzie część- ojej, jak tu dziwnie!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Akademik- przemilczę, turo rudi- pyszności, ludzie- zależy. "Katyń" po węgiersku i zdubbingowany Jan Englert- cudo i miód, nawet tak nie raziło. Aha, nie mogłaby być sobą, gdybym nie zaczęła z zapałem opowiadać o historii Polski i o tym, jak to wielka była od morza do morza. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Update 18.02.2010&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Lista osobista:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;1. Ultraviolet U2&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;2. Wake up Dead Man U2&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;3. Tryin' to Throw Your Arms Around the World U2&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;4. Bullets Archive&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;5. So weit Urbs&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1793041763294297028?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1793041763294297028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1793041763294297028' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1793041763294297028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1793041763294297028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/02/personal-responsibility-wersja.html' title='Personal responsibility, wersja emigracyjna'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-874822923979097209</id><published>2010-01-27T19:28:00.003+01:00</published><updated>2010-01-27T19:47:26.852+01:00</updated><title type='text'>Personal responsibility</title><content type='html'>Pamiętacie scenę z "Misia" z kotłowni? "Pani kierowniczko, ale jest zima, to musi być zimno". Dziś w PKS zimno jak diabli, kierowca mówi, że jest przecież włączone ogrzewanie, a szyby od środka zamarznięte chyba przez przypadek... No to za telefon do dyrekcji PKSu w G., która jak pan z kotłowni informuje, że "przecież jest ekstremalnie zimno, to musi być zimno!". No błagam! PKP przy PKS to jakiś Shinkansen. Jestem jedyną chyba osobą, która nie narzeka na pociągi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A właśnie, co do pociągu, ucięłam sobie w czasie podróży przemiłą pogawędkę z pewną dziewczyną. Zagadnęła mnie, bo zobaczyła, że czytam pewien podręcznik, który przypomniał jej o czasach studenckich. Miła rozmowa, o studiach, o tym, że się doktoryzuje, pytania o wykładowców, bo a nuż miała z tymi co ja mam, mimo, że inny wydział, o wyjazdach zagranicznych etc. Przemiła osoba i przemiła rozmowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż pobrzmiewa mi w uszach, chodzi za mną i nie daje o sobie zapomnieć koncert Archive w Poznaniu.&lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt; Personal responsibility, personal responsibility, personal responsibility...&lt;/span&gt; Dużo nowych kwałków, do tego kapitalne wizualizacje, ale też "Fuck U", no i taki "Again" na Encorach, jakiego jeszcze nie słyszałam, zwalił mnie z nóg i nie tylko mnie. Zespół kolejny raz pokazał, że koncertowo są niewiarygodni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6JdP1p3qCAE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/6JdP1p3qCAE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-874822923979097209?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/874822923979097209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=874822923979097209' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/874822923979097209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/874822923979097209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/01/personal-responsibility.html' title='Personal responsibility'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-6642782514946508192</id><published>2010-01-15T19:44:00.002+01:00</published><updated>2010-01-15T20:14:36.041+01:00</updated><title type='text'>Jimmy Page</title><content type='html'>&lt;p&gt;Na koniec "fantastycznego" dnia i ogólnie rzecz ujmując tygodnia wytężonej pracy umysłowej spaliłam patelnie... No o mały włos spaliłam. W każdym razie kuchnia była szara od dymu, a do tej pory, mimo usilnego wietrzenia całego mieszkania, unosi się w powietrzu taki nieprzyjemny zapach spalenizny. To wszystko przez ksero na wydziale! Siedziałam blisko pół godziny na ławce przed czytelnią czekając na moje ksera, kiedy mogłabym zabrać teczkę pana mgr do punktu ksero przy wydziale, ale nie, nie chcieli mi jej wydać. W każdym razie z obiadu nici wyszły, stołówkę mi zamknęli...Co prawda mogłam pójść na placki po drugiej stronie ulicy, czy też na obiad wegetariański, ale już zrozpaczona, wróciłam do domu, bo po drodze musiałam kupić owoce, dużo owoców. Zresztą kolejny raz kotlety sojowe z kiełkami... Chciałam normalny obiad! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zresztą miałam w planach zakupy, nowe słuchawki do iPoda, może nowa płyta... Szczerze, nie miałam na to siły.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Teraz siedzę, niczym dziecko z chorobą sierocą słuchając piątkowej Listy Osobistej Metza z Jimmy Pagem w roli głównej. Na ten wywiad, na listę Jimmy'ego napalałam się od początku roku, kiedy to pan redaktor ogłosił, że ma się takowy pojawić na antenie jedynego, słusznego radia. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-6642782514946508192?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/6642782514946508192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=6642782514946508192' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/6642782514946508192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/6642782514946508192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/01/jimmy-page.html' title='Jimmy Page'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-8062043362099722303</id><published>2010-01-01T20:08:00.006+01:00</published><updated>2010-01-01T20:34:44.002+01:00</updated><title type='text'>Lista Osobista wersja mało osobista</title><content type='html'>Włączam Metza (piątkowa LO) a tam U2. Zresztą ShoutBoxowa grupa zaraz jeszcze gotowa jest uwtorzyć trzyosobowy fan club pana redaktora. Zakochałam się w The Last Shadow Puppets, a to wszystko przez Adama Claytona i jego commute to studio in France. &lt;span style="font-size:78%;"&gt;Film do obejrzenia na Facebooku na profilu U2, wystarczy dobrze poszukać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;My mistakes were made for you &lt;/em&gt;i śnił mi się McDreamy. Jechaliśmy tramwajem, o zgrozo!&lt;br /&gt;Wczorajszy DJ- the best DJ ever! Było The Last Shadow Puppets, U2 spejalnie dla mnie&lt;em&gt;, &lt;/em&gt;The Clash, Stonesi, The Beatles, Porcupine Tree...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham &lt;em&gt;My mistekes were made for you&lt;/em&gt; i namyśl mi przychodzi riwiera francuska, wakacje, cabriolet...Smash to smithereens.&lt;br /&gt;Zrobił się leniwy wieczór. Ja lubię takie leniwe wieczory. Wtedy można włączyć sobie na DVD film, czy koncert.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zepsuło nam się w kuchni radio- tragedia. W sobotę jedziemy kupować wieże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;Moja dzisiejsza lista osobista:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;1. The Last Shadow Puppets "My mistakes were made for you"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;2. The Clash "London Calling"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;3. John Mayer "Gravity"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;4. U2 "New Year's Day"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#009900;"&gt;5. The Verve "Bittersweet symphony"&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-8062043362099722303?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/8062043362099722303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=8062043362099722303' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8062043362099722303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8062043362099722303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2010/01/lista-osobista-wersja-mao-osobista.html' title='Lista Osobista wersja mało osobista'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-8381186043047224933</id><published>2009-12-24T23:09:00.002+01:00</published><updated>2009-12-24T23:12:41.872+01:00</updated><title type='text'>I wish you...</title><content type='html'>My tu, tata na drugim krańcu świata.&lt;br /&gt;Wesołych Świąt Wszystkim!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/CfIWCiX21qg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/CfIWCiX21qg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-8381186043047224933?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/8381186043047224933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=8381186043047224933' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8381186043047224933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8381186043047224933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/12/i-wish-you.html' title='I wish you...'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4564161474034364867</id><published>2009-12-19T23:31:00.003+01:00</published><updated>2009-12-19T23:44:04.292+01:00</updated><title type='text'>Kaszmirowski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;McDreamy doesn't exist!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Chciałabym zakomunikować światu, że nie istnieje już w moim życiu i już. Kaszmirowski- genialne ozdrowienia! Przejrzałam na oczy, a może zmądrzałam, a może najwyraźniej w świecie mi przeszło. Jednak człowiek na starość nie do końca głupieje. Tym razem mówię na serio i z pełną odpowiedzialnością. Nie jest prawdą, że jest jak bumerang!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I don't love him. Winter just wasn't my season. Just Breath.&lt;br /&gt;No one can find the rewind button&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4564161474034364867?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4564161474034364867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4564161474034364867' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4564161474034364867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4564161474034364867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/12/kaszmirowski.html' title='Kaszmirowski'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-2794498603738841635</id><published>2009-11-11T22:06:00.029+01:00</published><updated>2009-11-11T22:37:22.621+01:00</updated><title type='text'>London, Belfast und Berlin</title><content type='html'>Ch. z grzybnią, jak to ma w zywczaju mówić mój kolega w trudnych dla siebie chwilach, bądź też w momentach zwątpienia. Taki stan, stan "Ch. z grzybnią" utrzymuje się u mnie od zeszłego tygodnia, a dokładniej od zeszłego czwartku, czyli 5 listopada, kiedy to w Berlinia występowało za free U2, a ja oczywiście siedziałam w domu, jęcząc, że nie jestem tam. Wejściówki nie załatwiłam, bo z poczucia obowiązku zamiast olać zajęcia, siedziałam na wykładzie pana dziekana, zresztą nie wiedziałam, że akurat w tamtą środę pewien niemiecki serwis, który naprawdę i szczerze pozdrawiam, wrzucił je do sieci. Kiedy szok minął, akcja załatwiania wejściówek w liczbie dwóch, ale jedną tylko dla siebie też bym wtedy nie pogardziła, ruszyła. Prośby, groźby i błagania nie pomogły, bo nikt nie miał takowej na zbyciu, a takich jak ja było więcej niż przypuszczałam. Jednyna osoba, która w ostatecznym rozrachunku miała na zbyciu takowych biletów w liczbie 4 (tak, czte-rech) i, z którą przez blisko dwa lata dzieliłam łazienkę i w pewien sposób część swojego życia, się na mnie obraziła i mogłam tylko pomarzyć o U2 w Berlinie. Stan melancholii się pogłębiał, a do tego w tym stanie utrzymywał mnie i utrzymuje po dziś dzień "Stay (Faraway, co close)", czemu wyraz dałam na źródłoznawstwie, piszą tekst tej piosenki między kolejnymi etapami krytyki tekstu. Nic to, nie pojechałam, przebolałam jakoś, wsparcia moralnego zbyt dużego nie otrzymałam. Z tego poświęcenia siedziałam przed komuterem, pisząc do taty relacje z koncertu, niby kiepski stream live, niby jakieś krótkie to "One", a Larry mozliwe, ze grał z playbacku, to gdy usłyszałam &lt;em&gt;We looooooove you!!!!!!!!&lt;/em&gt; za serce ścisęło i jakoś większa melancholia niż zawsze. Poświęciłam się wielce i jednym okiem oglądałam MTV EMA, dowiadując się co to za zespoły, bo oprócz U2, Placebo, Muse, Green Day, to większość niezbyt dużo mi mówiła. Obejrzałam, przecierpiałam całą galę. Plusy to zobaczyć w TV Adama Claytona nie w kamizelce, a w kołnierzu z wiewiórki i usłyszeć jakaś totalną głupotę z ust Larry'ego. Potem cała gala, kolejne gwiazdeczki, Doda i jakiś bezsens, a dopiero pod koniec 3 piosenki i "One" i Brandenburg Tor i oh... Następny dzień w takich sytuacjach jest gorszy, bo wtedy dowiadujesz się, że co niektórzy byli pod hotelem i mają autografy Bono i The Edga. Dobra, slinę trzeba przełknąć, zapomnieć i pomyśleć, że nie jest to takie złe, gorzej jakby zdobyli autograf od Adama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To takie melancholijne... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że poróbuję wmówić sobie, że taki stan pustki we mnie jest spowodowany przez ten koncert. Prawda tkwi pewnie gdzie indziej, ale ja lubię mieć na wszytsko wtłumaczenie. Poza tym czasem trzeba znaleźć zastępcze wytłumaczenie, bo z takim jest lepiej, lepiej dla własnej psychiki, zwłaszcza, jak zauważa się, że psychika czasem zaczyna płatać figle i zawodzić.&lt;br /&gt;Gdy ostatnimi czasy słyszę &lt;em&gt;Czemu jesteś taka smutna? Powiedz, czym jesteś tak wystraszona? Masz smutne oczy. Zaniepokojona jesteś.  &lt;/em&gt;wolę mówić, ze wszystko jest w najlepszym porządku, bo jest. Nic się nie dzieje, wszystko jest dobrze. Jestem zdrowa, funkcjonuję normalnie, staram się nawet rozmawiać z ludźmi, a dzięki moim wędrówkom po antykwariatach dojechałam już do połowy epoki... Tyle, że każdy musi mieć, a zwłaszcza osoba z tak postrzępionymi doświadczeniami i wspomnieniami, musi od czasu do czasu poczuć wewnętrzną pustkę.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;To jest chyba najbardziej osobisty fragment, jaki do tej pory napisałam. &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-2794498603738841635?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/2794498603738841635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=2794498603738841635' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2794498603738841635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2794498603738841635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/11/london-belfast-und-berlin.html' title='London, Belfast und Berlin'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4243502077543311579</id><published>2009-10-26T20:26:00.018+01:00</published><updated>2009-10-26T21:00:17.540+01:00</updated><title type='text'>The year of Sgt. Pepper</title><content type='html'>Bo McDreamy ma mnie gdzieś. Na SMSy nie odpisuje, nie licząc tego sprzed tygodnia: "Nie mam pojęcia, co to BHL". Łaski bez, już wiem. Teraz to o płycie może zapomnieć. Niech wie co traci. Mark Knopfler jest najlepszy na jesienne wieczory.&lt;br /&gt;Od soboty jestem w posiadaniu "Crazy Love" Michela Buble. Coś innego niż "Everything". Moja mama zakochała się w jego głosie, czego dowodem niech będzie nakaz zrobienia głośniej i prośba o wrzucenie płyty na jej mp3. Święta co prawda za dwa miesiące, ale mam dziwne przeczucie, że "Trzeszczące płyty" znajdę pod choinką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano obudziłam się, z co prawda niezbyt dolegliwym, ale jednak bólem gardła. Na wszelki wypadek zaaplikuję sobie aspirynę. Bo najlepiej rozchorować się na Wszystkich Świętych i jak ma się długi weekend.&lt;br /&gt;Kupiłam różową doniczkę pod kolor lampki. Miałam pomysł przemalowac biurko też w kolorze róż, ale zdrowy rozsądek podpowiedział, żeby jednak wybrac farbę pastelową. Póki co farba czeka na lepszy dzień i mój lepszy nastrój, choć ten nie jest aż taki zły. Średnia. Mój kolega śmiał się parę dni temu ze mnie, że "radość życia" przeze mnie przemawia.&lt;br /&gt;Dziś nic nie zrobiłam, ale zrzucam to na niedysponowanie i ten coraz bardziej doskwierajacy ból gardła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez moment miałam odruch chwycenia za komórkę i wysłania SMSa do McDreamy'ego "Chciałeś coś nowego Porcupine Tree "Time Files". Nie, nie zrobię tego, nie wyślę. Powinno się zrobić się smętnie i melancholijnie, jednak obiecuję sobie, że tak się nie stanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;I could tell you what I'm thinking &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;While we sit here drinking &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;But I'm not sure where to start &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;You see there's something wrong here &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;I'm sorry if I'm not clear&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Aha! Mam nową sąsiadkę, z polibudy. Ma bardzo przystojnych kolegów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Dziś w głośnikach Archive na zmianę z Porcupine Tree.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4243502077543311579?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4243502077543311579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4243502077543311579' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4243502077543311579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4243502077543311579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/10/year-of-sgt-pepper.html' title='The year of Sgt. Pepper'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7168463640811601494</id><published>2009-10-16T21:59:00.007+02:00</published><updated>2009-10-18T22:31:22.396+02:00</updated><title type='text'>Edukacja wczesnoszkolna</title><content type='html'>Zatłoczony tramwaj, godzina już bliska popołudniowej, część uczniów wraca do domów na obiad, ciesząc się weekendem. Wśród nich czworo uczniów, jak na moje oko, gimnazjum. Spokojna, sprawiająca wrażenie miła dziewczynka, w bardzo ładnej czapeczce z daszkiem i trzech kolegów. Rozmowa o tramwajach, "bo to Polska właśnie", zainteresowaniach. Jeden z chłopców, pełen zapału w głosie przechodzącym mutację, opowiada o grach komputerowych. Rzuca tytułami gier, które już wyszły, które mają pojawić się a rynku w najbliższym czasie i kodami do nich. Przy okazji krytykuje kolegów, którzy zbierali tazoo (nie wiem jak się to pisze) czy tez kapsle po butelkach, piwach. Stwierdza również, że lepsze jego hobby niż reszty kumpli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cieszę się, że moje, nasze dzieciństwo było pozbawione komputerów, gier, a wakacje spędzało się bądź co bądź w ogrodzie na świeżym powietrzu czy za miastem. Po szkole snuło się z "paczką" po mieście od jednego sklepu zoologicznego, do drugiego i słuchało kaset Nirvany, Aerosmith i Tori Amos. Trochę może to zabrzmieć wręcz patetycznie i dziwacznie, bo co za dzieciaki, co słuchały rocka i podkradały płyty rodzicom. Nie podkradały co prawda, ale pamiętam, że moja koleżanka, a raczej jej rodzice mieli dość pokaźną kolekcję płyt. Co tam były za płyty, kasety! Tam odbywała się moja wczesna edukacja muzyczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój tata jest niesamowity pisze mi dziś mejla, czemu to nie chcę jechac na U2 do Paryza, bo mogłabym to połączyć z Disneylandem, który jest moim marzeniem. Co prawda, raz tam byłam, jako małe dziecie, chyba w wieku 9 lat, ale teraz byłaby jeszcze większa frajda. Póki co Disneyland musi poczekać, a koncert w Paryzu i tak SOLD OUT. Zresztą i tak się cieszę tym co mam, co będzie.&lt;br /&gt;Boję się, że mój koncert A-ha może stanąc pod znakiem zapytania. Będę walczyć do upadłego, żeby test faktograficzny nie był 17 listopada. Zespół ogłasza zakończenie działaności i to ma być jeden z ich ostatnich koncertów... Zwalnianie się i podawanie takiego powodu nieobecności, raczej nie przjedzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam ciepłej wody i jakoś nie uśmiecha mi się mycie w zimnej. Co ja jestem jakiś scout? Ja muszę mieć ciepłą wodę, krem do rąk i naładowanego iPoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na weekend bylam w domu, akumulator naładowny, koszerne zapasy na najblizszy czas zabrane, więc z głodu nie umrę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7168463640811601494?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7168463640811601494/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7168463640811601494' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7168463640811601494'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7168463640811601494'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/10/edukacja-wczesnoszkolna.html' title='Edukacja wczesnoszkolna'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3379366941165513073</id><published>2009-09-30T22:10:00.006+02:00</published><updated>2009-10-18T10:05:50.136+02:00</updated><title type='text'>Faraway so close</title><content type='html'>Wyemigrowałam z miasta na G. na kolejne parę miesięcy, a pomyśleć, że za kolejne wyemigruję jeszcze dalej, tym razem zarówno z miasta na G. i P.&lt;br /&gt;Póki co przemierzam P. z Y. na piechotę, no naprawdę, "dziecko bez czajnika" ja nie mogę za Tobą nadążyć, jak Ty zasuwasz w tych swoich szpileczkach, a ja z tyłu w trampkach próbuję dotrzymać Ci kroku.&lt;br /&gt;Dziś dotarł mój rower i czekam na na jego skręcenie. C. wyraził chęć pomocy przy skręceniu, chyba nie będzie wyjścia i go zaangażować w akcje "skręć sierocie rower". W ogóle przywiózł go bardzo przystojny pan, można rzecz, że podobny do McDreamy'ego. A propos McDreamy, to dziś prześladuje mnie blues. W Trójce Dżem, menele na deptaku Dżem. No co jest?! Żeby odreagować męczę cały wieczór Daniela Lanois na zmianę z Davidem Grayem. Włączyłabym koncert U2 z Chicago, ale nie chcę na wstępie wystraszyć sobą mojej nowej flatmate. Obecnie muzycznie jest wersja różnorodna, raczej spokojna, żeby pokazać, że nie jestem rąbnięta na punkcie czterech Irlandczyków (ta...bo Clayton to taki Irlandczyk...), choć na ten temat mój tata ma inne zdanie. Wystarczy, że się zapowietrzyłam gdy przeczytałam daty i miejsca koncertów 2go legu europejskiego. Śmiał się, a sam mi kazał sprawdzać ile kilometrów jest do Hannoveru i nawet przyznał się, że gdyby nie fakt, że nie będzie go wtedy na "Ojczyzny łonie" to sam by wsiadł w samochód i do Hannoveru na U2 drugi raz pojechał.&lt;br /&gt;Na razie przyszły moje bilety na A-ha. Gdy wspominam, ze jadę do Łodzi na A-ha to większość moich rozmówców pyta się czy oni jeszcze grają. Tak grają, mają się nawet dobrze, wydali niezłą płytę (niezłą, bo szczerze spodziewałam, że będzie gorsza) i teraz ją promują. Póki co mam miesiąc na logistyczne rozplanowanie mojej podróży do Łodzi w środku tygodnia (kto robi koncerty w środę?). Tym jednak zacznę się przejmować za parę dni.&lt;br /&gt;Odkładałam sumiennie pieniądze na nowego Marka Knopflera, miał być prezent dla taty na imieniny. Z prezentu wyszły nici bo dostał prezent łączony, bardziej praktyczny. Dla samej siebie nie było sensu kupować. Zresztą w zaistniałej sytuacji, kiedy ceny biletów na U2 podskoczyły o 15 euro, lipcowy koncert Marka wypada z grafiku, płyta też. Chyba, że tata jednak stwierdzi, że on chciałby pojechać, bo Dire Straits, czasy studenckie i takie tam. Szczerze to na sentyment w tej materii nie liczę.&lt;br /&gt;Dobra, jak nie koncert z Chicago to chociaż cichutko Zooropa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3379366941165513073?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3379366941165513073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3379366941165513073' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3379366941165513073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3379366941165513073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/09/faraway-so-close.html' title='Faraway so close'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3457909114165763093</id><published>2009-09-21T10:41:00.016+02:00</published><updated>2009-09-21T16:09:04.746+02:00</updated><title type='text'>Liryka, liryka, tkliwa dynamika</title><content type='html'>Jak jest się chorym to nie chce się czytać ani gazet, ani tym bardziej ksiązek. Zostaje telewizja, której nie lubię i na ogół nie oglądam, chyba, że jakiś lepszy film, ciekawszy mecz. No dobra, skoro leżę w łóżku to włączę ten cholerny telewizor, a tam co... Żałoba narodowa, więc chyba wszyscy powinni przeżywac to w skupieniu, a w programie śniadaniowym rozmowa o urojonych męskich ciążach, a viva, z emblematem na czarno, puszcza teledyski z półnagimi paniami. Po cholerę jest ta cala załoba?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telewizor jak szybko włączyłam, tak jeszcze szybciej wyłączyłam. Dobrze, że istnieje coś takiego jak Internet bezprzewodowy i radio. W radio dziś spokojnie, lirycznie i nawet takie staje sie nowe nagranie Pearl Jam "Just Breath".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zauwazyliście, jak wiele piosenek ma w tytule "breath", chociazby Anna Nalick, Pearl Jam, U2, Placebo, Michelle Branch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do U2 to śnił mi się dziś w nocy drugi leg europejski i, że byłam w GC razem z kolegą zlotowym C. Tak dziwne sny to pewnie przez gorączkę.&lt;br /&gt;Nie wspominałam nic jeszcze o zlocie, no bo i kiedy miałam to zrobić, i jakoś tak weny nie było (nie żeby teraz była). Było jak zwykle przecudownie, a marsz z Malty na dworzec o 3 w nocy dał się wszystki we znaki, ale dopiero następnego dnia, bo jak się szło to nie czuć było tych kilometrów. Choć niktórzy już na moście Rocha zaczeli się poddawać i marudzić. Ale dotarliśmy na miejsce. Potem do mojej norki, szybki prysznic, spakowanie się, posprzątanie, dwie godzinki snu i na pksa. Nic dziwnego, że teraz leżę chora, z gorączką, choć już trochę spadła i bez zaintersowania słucham na myspace nowego Pearl Jam, a "The Fixer" dziś mnie wręcz irytuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to od paru dni bardzo lubimy tego pana, zreszta tego pana już wcześniej lubiliśmy. To znaczy lubimy nowe nagranie tego pana. Enjoy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zcx9cZEqP1U&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zcx9cZEqP1U&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3457909114165763093?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3457909114165763093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3457909114165763093' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3457909114165763093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3457909114165763093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/09/liryka-liryka-tkliwa-dynamika.html' title='Liryka, liryka, tkliwa dynamika'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7621700947024610026</id><published>2009-09-02T18:44:00.002+02:00</published><updated>2009-09-02T19:31:07.169+02:00</updated><title type='text'>Let me in the sound!</title><content type='html'>W uszach mi pobrzmiewa od paru dni Florence+the machine. Skoro spora część forumowej braci sięgnęła po "Lungs", boski Adam Clayton wspomina o tej płycie, że z chęcią posłuchałby jej przed koncertem, to ja nie mogę być gorsza. Może jednak to Bono o niej wspominał...Tak to był Bono, który pokręcił coś w imieniu piosenkarki, a Adam go poprawił. "Rabbit Heart" powoli zaczęło mnie irtować, może to za sprawą LP3 i tego, że stosunkowo często gości w radio. Za to "Dog days are over" jak najbardziej można zobaczyć w moim iPodzie jako ostatnio odłuchaną. Żadne fajerwerki, ale pozytywnie nałdowana muzyka jest mi potrzebna. Stąd też "Foot of the mountain" A-ha. Zresztą za kazdym razem, kiedy wychodzi ich nowa płyta, jak chociażby w przypadku "Minor Earth, Major Sky",  słucham ich do znudzenia, odtwarzając tez stare, dobre kawałki z lat 80-tych, po jakimś czasie zapominając o ich istnieniu, do czasu, kiedy znów w telewizji puszczą "Take on me". Jestem fanką tego teledysku. Do łask wróciła "Zooropa", a raczej odkrłam tę płytę na nowo, do tego stopnia, że zdenerowała mnie recenzja i ocena "Zooropy" tylko na 3 gwiazdki w dodataku do "Teraz Rock". Po prawdzie, nidy nie byłam fanką tej gazety i naprawdę rzadko można ją u mnie w łazience czy pod łóżkiem znaleźć.&lt;br /&gt;Otworzyli w mieście na G. nową księgarnie, w miejscu Kolportera. Znalazłam się tam przez przypadek, celem kupienia kalendarza nauczyciela. Czekając jak rozpakują towar i wyciągną go na półki, napawałam się kosztującą 100 zł Propagandą i obiecałam w duchu, że pod koniec miesiaca sobie ją kupię. Tata zainteresował się tym pięknym wydawnictwem, ale na prezent nie mam co liczyć. W każdym razie wytłumaczyłam mu co to Propaganda, a on kryptofan zespołu zainteresował się i stał oglądając ze mną kolejne fotografie i dyskutując o zespole.&lt;br /&gt;Verdi skazał na niebyt Vertigo, które z dolnego DVD, jedynego działającego w domu, dostało "bana" i leży grzecznie w pudełku czekając na lepsze czasy. Bo za głośno! A Verdi to co niby, cicho?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos Verdiego, opery. Bez bicia przyznaję się, że może najzwyczajniej w świecie do opery nie dojrzałam, choć w sierpniu byłam na Festiwalu Kiepury i poszłam na "Księżniczkę Czardasza", ale bardziej ze względów na kierunek moich studiów, a nie z pasji do operetek, no i koneserem i znawcą jej nie jestem. Jako, że postanowiłam nadrobić zaległości mojej edukacji muzyczno-operowej, a natchnęły mnie do tego płyty CD i DVD z koncertami z Verony, La Scali i innych włoskich świątyń opery walajace się po mieszkaniu, zagadnęłam do taty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Słuchaj...Bo Verdi to jest sławny nje? O czym jest?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak tu następuje facepalm i wybuch śmiechu rodzica&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;- Verdi to kompozytor!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie zaległości nadrobiłam, "La Traviata", "Aida", "Ottelo" i inne są już mi znane. Wykręciłam się faktem, ze bardziej gustuję w balecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś chcę przemycić na dół Vertigo live from Chicago... Ale o tym cichosza!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7621700947024610026?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7621700947024610026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7621700947024610026' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7621700947024610026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7621700947024610026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/09/let-me-in-sound.html' title='Let me in the sound!'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-5798574777595877233</id><published>2009-08-22T20:13:00.003+02:00</published><updated>2009-08-22T20:49:36.946+02:00</updated><title type='text'>Night is falling everywhere</title><content type='html'>Parę dni temu miałam pomysł, a nawet poukładaną w myślach notkę, ale to było parę dni temu. Na dzień dzisiejszy nic z tego nie pamiętam, żadnego przesłania, choć wątpię, żeby tam było jakieś przesłanie. Żadnej myśli, ale to żadnej. Jak to powiedział mi dziś mój tata: "młody idiota", to już jak to mówił to chociaż mógł w formie żeńskiej. No bo co kurcze blade (to teraz jest nasze ulubione wyrażenie), każdemu może się zapomnieć, że babcia dzwoniła. trzeba włączoną komórkę nosić, a nie, izolować się od świata.&lt;br /&gt;Coraz częściej podejrzewam, że w moim mózgu nastąpił jakiś feedback, przez co część osób dostaje ode mnie dziwne SMSy, wiadomości etc. Dziś McDreamy chociażby dostał w SMSie jedną zwrotkę "Get on your Boots", nie zorientował się o co chodzi, a jako, że w jednym wersie było "Satan loves a bomb scare" odpisał, że "mrok przeze mnie przemawia" i poradził mi kolor różowy.&lt;br /&gt;W sumie mam herbatowy dzień- to już dzisiaj trzecia. Na dworze, no może nie upał, ale ciepło, a ja herbatki! Tata po dłuższej obserwacji mojej osoby dziś spytał się czy nie jestem może emo, bo coś mi się na mózg ponoć rzuca i może się tak nie ubieram, ale ta czarna bluza z kapturem jest według niego niepokojąca. Ale to przecież nic. Ktoś napisał przed chwilą do Trójki mejla z pytaniem, kiedy będzie "Karp". Ja jednak zachowuję jakąś tam normę, jeszcze.&lt;br /&gt;A koncert w Sheffield rewelacyjny, tzn rewelacyjny stream do tego stopnia, że iPod z bootlegiem został mi pokryjomu podporwadzony i leży w pokoju na dole. O!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aha! Rower kupię, tani, może być przechodzony!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-5798574777595877233?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/5798574777595877233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=5798574777595877233' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5798574777595877233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5798574777595877233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/08/night-is-falling-everywhere.html' title='Night is falling everywhere'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-8274260659223331661</id><published>2009-08-08T19:07:00.002+02:00</published><updated>2009-08-08T19:11:51.187+02:00</updated><title type='text'>Magnificent!</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/rofro6j-V4o&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/rofro6j-V4o&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;One inside the Milky Way! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Niezapomniane emocje, dreszcz oczekiwania przed, sluchanie przed stadionem "Sunday Bloody Sunday" na tatowej komórce na cały regulator (inicjatywa mojego taty). &lt;/p&gt;&lt;p&gt;U2 360° Tour&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-8274260659223331661?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/8274260659223331661/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=8274260659223331661' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8274260659223331661'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8274260659223331661'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/08/magnificent.html' title='Magnificent!'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-8495910356561929030</id><published>2009-07-28T18:59:00.003+02:00</published><updated>2009-07-31T13:12:40.158+02:00</updated><title type='text'>Obsraniec i kołnierz z lisa</title><content type='html'>Czemu jak zawsze wracam z wakacji nasz pies jest chory? I tym razem Babcia miała do zakomunikowania wiadomość, że Reks (tak Cym, Anet &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Reks&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;a nie żaden Max!) jest ciężko chory, czyli, że ma symptomy sraczki. Następnego dnia zabraliśmy naszego Obesrańca na Żwirową, ale do lecznicy, nie na cmentarz (to był taki niuans związany z miastem na G.)&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. No i tak jeździmy z nim na zastrzyki już drugi dzień, jutro też, na co mój tata zrobił wielkie oczy, że płacić musi za psa, ale dziś go i tak kąpał, żeby był czysty do lekarza. Tzn, ja go miała myć, ale wykręciłam się uczuleniem na psi szampon.&lt;br /&gt;Zajechaliśmy wczoraj do tego weterynarza. Przyszedł z całym konsylium stażystów z weterynarii, normalnie scena z "Grey's Anatomy", tyle, że nikt nie referował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Weterynarz: Co pies jadł.&lt;br /&gt;Ja: No na suchej karmie jest...&lt;br /&gt;Tata z Mamą: No bo Babcia to tam mu naleśniczki smażyła, placka dawała...&lt;br /&gt;Weterynarz: To powiedzcie Babci, żeby następnym razem dała mu jeszcze setka na trawienie! Teraz czeka go resocjalizacja po Babci, bo by do końca miesiąca nie dożył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie wyszłam z lecznicy, ale nie żeby płakać jak Mikołajek, że pies jest "konający", ale żeby móc się śmiać. Tak, mnie śmieszą rozjechane koty, na co McDreamy regauje surowym spojrzeniem i zastanawia się co to za wariatka. Aha, a co do rozjechanych zwierząt, to prawie byśmy mieli piękny kołnierz z lista.&lt;br /&gt;A pana Weterynarza kocham i ubóstwiam, prawie tak samo jak dr. W. ^^&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-8495910356561929030?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/8495910356561929030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=8495910356561929030' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8495910356561929030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8495910356561929030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/07/obsraniec-i-konierz-z-lisa.html' title='Obsraniec i kołnierz z lisa'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-149997200776194875</id><published>2009-07-01T22:03:00.003+02:00</published><updated>2009-07-03T21:28:03.367+02:00</updated><title type='text'>AZP</title><content type='html'>Piszę, żeby nie było, że nie piszę (tak Anet, tak jestem chujem i składam samokrytykę).&lt;br /&gt;Jeżdżę na rowerze, w kieszeni iPod (o ja...jaki szpan), z którego wydobywają się dźwięki nowego albumu Placebo, a wiatr rozwiewa moją blond grzywę. Uwaga! Nie mam już odrostów jak stąd (z tego cholernego miasta na G., gdzie nie ma taniego ksera) do Sewastopola. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dlaczego akurat do Sewastopola? Pseudoradziecka literatura wywiera na mnie zbyt duży wpływ. &lt;/span&gt;Co do roweru, wracam skonana, spocona, przesiąknięta zapachem zdechłych komarów, czyli mam duże szanse na spotkanie Th. Bo ja zawsze spotykam Th. jak jestem brudna i spocona, a ona wtedy wraca z randki z moim kolegą z roku.&lt;br /&gt;Czytając kolejne książki coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze, że nie wybrałam tej archeologii. Dłubanie w ziemi, w grobowcach z kultury łużyckiej i co rusz natrafianie łopatą na kolejne szkielety. Dziękuję bardzo, to nie dla mnie. Wolę po zostać przy teorii AZP i innych metod badawczych. Kolejna z teorii mówi, ze McDreamy został McMgr. Nie wyśle mu SMsa z gratulacjami, gdyż burza z piorunami szaleje nad miastem i chyba walnęło w jakiś nadajnik, bo padała sieć komórkowa. Do tego walczę z The Sims3, póki co walczę z ich instalacją. Nie od tak dawna wiadomo, że zbyt zaprzyjaźniona nie jestem z komputerem, elektronikom, czego dowód dałam na egzaminie z lit., a dokładniej przy pracy zaliczeniowej. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo skąd ja mam niby wiedzieć jak się robi więsze odstępy między linijkami. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Update 3.07.09&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jedziemy samochodem z pater familias, słuchamy Trójki i zastanawiamy się czemu tak w ogóle nie pojechaliśmy na Opener'a. W przyszłym roku kierunek Gdynia-Babie Doły. O!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-149997200776194875?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/149997200776194875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=149997200776194875' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/149997200776194875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/149997200776194875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/07/azp.html' title='AZP'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-141951789321582373</id><published>2009-06-03T23:12:00.010+02:00</published><updated>2009-06-06T22:45:32.574+02:00</updated><title type='text'>Blown-eyed girl and her -eyed boys</title><content type='html'>Jeśli mam być szczera to smucę się na samą myśl, że to była ostatnia łacina w tym roku akademickim. Nie żebym została pasjonatką deklinacji 3, genetivusa posessivusa i innych ablativusów, ale bez bicia przyznaję się, ze zostałam fanką błekitnych oczu mojego towarzysza niedoli. Gdybym pisała wiersze użyłabym metafory, iz są tak błękitne, że można się w nich utopić, niczym w otchłani oceanu. Cholera, ja to jednak napisałam. A pomyśleć, że chciałam zmieniać grupę na późniejszą...&lt;br /&gt;Za to pan brązowooki wysyła mi nieudane MMSy z truskawkami i chwali się drogą SMSową, jakie to pyszne ciasto truskawkowe upiekł. Tez mi coś, jakbym miała piekarnik to bym też upiekła. Nie tylko on zresztą ma działkowe truskawki. Działkowe truskawi rosną też w mieście, nie tylko...na wsi (?).&lt;br /&gt;Rozmyślania nad niebieskookimi i brązowookimi panami zostawiam póki co. To nie jest aż tak istotne, a może jest, ale nie aż tak ciekawe jak związek "Świtezianki" z prozą zagraniczną (czytaj, pewnego kraju na "W"). No coz swoje argumenty trzeba od czasu do czasu podeprzeć niekonwencjonalnymi, interesaującymi, choć nie mającego wpływu na rozwój literatury swiatowej przykładami. [Nie no, te przykłady mają wpływ, tyklo ich zastosowanie przez moją skromną osobę nie ma].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Update 6/06/09:&lt;br /&gt;Słowo na dziś: מושית השבע&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-141951789321582373?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/141951789321582373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=141951789321582373' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/141951789321582373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/141951789321582373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/06/blown-eyed-girl-and-her-eyed-boys.html' title='Blown-eyed girl and her -eyed boys'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-5452501857263168548</id><published>2009-05-30T12:31:00.007+02:00</published><updated>2009-05-30T17:58:55.885+02:00</updated><title type='text'>de servorum</title><content type='html'>Mam już przetumaczony wstęp, teraz przede mną gwóźdź programu czyli cała reszta! Mam tez juz przetłumaczoną wersję tekstu od Do. ... eh... [i me rozmarzone oczy] . Najpierw jednak trzeba posprzątać, zrobić obiad (filety z kurczaka w krakersach, zobaczymy co z tego wyjdzie), a motywacji nie trzeba szukać, bo juz jest.&lt;br /&gt;W radio Raport o stanie świata.&lt;br /&gt;Wykoncypowanie czegość mądrego zajmuje mi strasznie dużo czasu. Tak dużo, że audycja powoli dobiega końca. Juz się skończyła.&lt;br /&gt;No i zostałam sama na włościach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-5452501857263168548?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/5452501857263168548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=5452501857263168548' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5452501857263168548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5452501857263168548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/05/de-servorum.html' title='de servorum'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-875172281079949803</id><published>2009-05-06T19:41:00.009+02:00</published><updated>2009-05-06T23:47:34.902+02:00</updated><title type='text'>Dum spiro, spero *</title><content type='html'>Dzisiejsze ćwiczenia ze źródloznawstwa można zaliczyć do tych z typu "pan dokotr nas objeżdża za brak skupienia, ignorancje wobec lacińskich inskrypcji, ogólny brak zainteresowania tematem i wmawiania nam, że totalnie nic nie zrobilismy". Nie nasza wina, że Komunista, NOPy i inne stwory opanowaly zajęcia. Co prawda odezwalam się w sumie trzy razy, w tym dwa na temat, że to nie jest genetivus singularis, a dativus singularis. Jak tu jednak się nie zgodzić, że lacina potrzebna jest, a Cyceron wielkim poetą byl. Aha. Jakby ktos się pytal, to nie byly zajęcia z laciny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy się wylaszczają, a niektórzy niektórym prawią komplementy nie znając się na tegorocznych trendach. To mnie boli.&lt;br /&gt;Za to ja mam mega obrzydliwe buty, które ciągle mi się rozwiązują, dlatego odprawiam co rano tańce rytualne, aby przestalo padać. Ja wiem, że susza, że uprawy marnieją, rzepak nie ma odpowiednich warunków do rozwoju, ale przepraszam bardzo, jakby taki rzepak, pszenica, żyto mialay takie buty co ja, na pewno by mnie zrozumialy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro wielka feta jubileuszowa na uniwersytecie, dlatego ekonomiczna ma wolne...A wy się dziwicie, że ja wszystkiego nie potrafię zrozumieć...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*bez sensu, ale mądrze brzmi i po lacinie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-875172281079949803?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/875172281079949803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=875172281079949803' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/875172281079949803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/875172281079949803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/05/dum-spiro-spero.html' title='Dum spiro, spero *'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-6359610175345590823</id><published>2009-04-11T22:24:00.005+02:00</published><updated>2009-04-11T22:50:28.341+02:00</updated><title type='text'>Fotoplastikon</title><content type='html'>Chciałoby się powiedzieć, że mamy utęsknione święta, czas odpoczynku. Póki co żadne z nas nie wypoczywa. Ja mam swoje książki i kolejne rozdziały arcyciekawego ustroju starożytnego Rzymu czasu republiki oraz kolczyk w uchu w ramach pokuty. Problem w tym, że nie wiem co mam w ten sposób odpokutować, bo spanie na lewym boku jest dla mnie istną męczarnią, żeby nie rzec niemożliwością. Żeby tylko Rzym republikański mi został, a to jeszcze Grecja, nie mówiąc już o całej masie nowych i starych słówek, które to muszę odświeżyć lub też dopiero przyswoić.&lt;br /&gt;Od paru dni męczą mnie straszne sny...Może nie takie straszne od razu. Część z nich na pierwszy rzut okaz wydaje się bardzo przyjemna, ale po przebudzeniu ogarnia mnie niesamowite uczucie pustki i strachu, że zaczynam powoli wariować, a to wszystko przez niego. Ważne, żeby mieć na kogo zrzucić całą odpowiedzialność czy też moje smutki i rozterki. Nawet w sposób czysto wirtualny pomaga to swoistym oczyszczeniu myśli, choćby nawet do kolejnego wieczoru, snu.&lt;br /&gt;Wiosenne niebo przyprawia mnie swoim głębokim błękitem o zawrót głowy. Zresztą nie mnie tylko. Nasz pupil łapie pierwsze promienie Słońca i wygrzewa się na balkonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/KbypQDQmDZQmTubBJSg2zw?authkey=Gv1sRgCNWexub6m4zwlQE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/SeECYqFs3vI/AAAAAAAACRw/VDRpeAJFTyc/s400/IMGP2217.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Codzienno?authkey=Gv1sRgCNWexub6m4zwlQE&amp;feat=embedwebsite"&gt;Codzienność&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-6359610175345590823?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/6359610175345590823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=6359610175345590823' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/6359610175345590823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/6359610175345590823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/04/fotoplastikon.html' title='Fotoplastikon'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/SeECYqFs3vI/AAAAAAAACRw/VDRpeAJFTyc/s72-c/IMGP2217.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-5332045596082818865</id><published>2009-03-08T21:39:00.006+01:00</published><updated>2009-03-08T21:49:02.725+01:00</updated><title type='text'>Truskawka</title><content type='html'>Koło się zamyka. Błędne koło. Jest marzec i dlatego się zamyka.&lt;br /&gt;Ja chyba najzwyczajniej nie potrafię kierować sobą, aby nie ulec emocjonalnemu rozdrobnieniu. Jestem zamrozonym owocem, który wpadł do miksera. Ktoś będzie miał pyszny koktajl owocowy.&lt;br /&gt;A mówią, ze bumerang zawsze wraca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-5332045596082818865?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/5332045596082818865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=5332045596082818865' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5332045596082818865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5332045596082818865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/03/truskawka.html' title='Truskawka'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4262549351553701464</id><published>2009-01-18T21:40:00.006+01:00</published><updated>2009-01-18T21:54:28.284+01:00</updated><title type='text'>Pass me by, I'll be fine</title><content type='html'>Ścinają mnie z nóg pytania, które dotyczą jego.&lt;br /&gt;Przepraszam nie znam na wszystkie pytanie świata odpowiedzi, tym bardziej na te, które wg. niektórych powinny dotyczyć też mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I suppose he went to other land, but here everything stay the same, like time, is always time.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zawsze jest czas, kilometry.&lt;br /&gt;Udaję, że nie chce wiedzieć, nie chcę znać odpowiedzi. Nie chcę? Ja po prostu nie muszę. Nie zostałam upoważniona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko sobie po cichu nucę &lt;em&gt;he came back other day...  &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Mam tylko jedną małą prośbę...  &lt;em&gt;Too many books, read me your favourite line&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdwidoczniej chciałabym móc odpowiedzieć na pytanie "Co słychac u .?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że znam zakończenie tej tragikomedii, która znów nie będzie mnie dotyczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4262549351553701464?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4262549351553701464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4262549351553701464' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4262549351553701464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4262549351553701464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2009/01/pass-me-by-ill-be-fine.html' title='Pass me by, I&apos;ll be fine'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-252829332645807030</id><published>2008-12-08T10:30:00.003+01:00</published><updated>2008-12-08T10:49:35.666+01:00</updated><title type='text'>Hány óra?</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/xouJCbTM2r9aiXvcKRoEeA"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/STzoaQ-VFAI/AAAAAAAABtI/PHMbn2TyjqY/s400/IMGP1893.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/B6BJb7K2ZLM0U9hv1AK3Cw"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/STzobym_lmI/AAAAAAAABtQ/j42bkfVEp6M/s400/IMGP1894.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Budapeszt"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/-OxOT7ZZ_xUR0GAxpgEPnQ"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/STzoiJMMOFI/AAAAAAAABtY/bl4kkNGKo8k/s400/IMGP1885.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Budapeszt"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/RnD94zQaVxArJTmHjEQx3w"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/STzoqyrlg-I/AAAAAAAABto/WWAK7NZLIVs/s400/IMGP1829.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Budapeszt"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VvMNYF0lRc6-fOclYP9kvg"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/STzpHup9EjI/AAAAAAAABuI/txHfx6W3yws/s400/IMGP1756.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 11px; text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Budapeszt"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dopadła mnie węgierska melancholia, pomimo pogody w kratkę. Za to udzielił mi się nastrój świąteczny, dzięki pięknie oświetlonej Váci, Andrássy czy też gwiazdkowego targu na Vörösmarty. Wiem też na pewno, że wchodzenie na Górę Gellerta nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza jak się na nią wbiega. Trochę już tęskno za milionem schodów do pokonania każdego dnia, ale póki co jestem w domu. Pogoda nawet tu mnie nie rozpieszcza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-252829332645807030?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/252829332645807030/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=252829332645807030' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/252829332645807030'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/252829332645807030'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/12/hny-ra.html' title='Hány óra?'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_6oqv1xQIgDo/STzoaQ-VFAI/AAAAAAAABtI/PHMbn2TyjqY/s72-c/IMGP1893.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4080700761541551517</id><published>2008-11-08T10:07:00.003+01:00</published><updated>2008-11-08T10:16:43.047+01:00</updated><title type='text'>There's an ordinary world</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;In the real world lives Mr. Darcy. Seriously. But probably not in mine. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4080700761541551517?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4080700761541551517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4080700761541551517' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4080700761541551517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4080700761541551517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/11/theres-ordinary-world.html' title='There&apos;s an ordinary world'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-5535550121885917382</id><published>2008-09-15T20:33:00.004+02:00</published><updated>2008-09-16T19:47:52.333+02:00</updated><title type='text'>"Uszy mają odmrożone, nosy w szalik otulone"</title><content type='html'>Przede wszystkim należą się pozdrowienia dla Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Czasem odnoszę wrażenie, że policja jest sympatyczniejsza od straży miejskiej. W każdym razie zostaliśmy pouczeni i już wiemy, że nie wolno jeździć bez włączonych świateł,  zwłaszcza w nocy.&lt;br /&gt;Na szczęście nie ja o mały włos byłabym posiadaczką 4 pkt karnych, bo jest to niemożliwością. Może za trzecim razem zdam i nie będzie niby wymuszania na niby czołówkę. "Pani kochana, pani na czołówkę wyjechałaś! Pani kochana, egzamin do powtórki". Przecież ze mnie jest taki świetny mistrz kierownicy!&lt;br /&gt;Od wczoraj jestem bez okularów, bo "nosek" ułamał się i odpadł. Niestety na brajla telewizji nie można oglądać i śmieję się, że ktoś musi robić za "psa przewodnika". Padło na McDoga, bo jako jedyny jest psem, choć wiele osób wątpi w jego "pieskość".&lt;br /&gt;Parę dni temu wreszcie przyszedł lomo, jeszcze kliszy całej nie zapełniłam, więc z wypiekami na twarzy czekam co to wyjdzie z tej pierwszej kliszy. ten aparat może nauczy mnie większej cierpliwości, choć sądzę, że i tak zrobiłam spore postępy, czego dowodem mogą być arkusze, wordy i inne, tego typu rzeczy.&lt;br /&gt;Rozgrzewam się kolejną herbatą. Powoli zbliża się jesień..."Wtem okular zajdzie mgłą".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Update 16.09.2008&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mówię stanowcze "nie" spaniu na waleta. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-5535550121885917382?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/5535550121885917382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=5535550121885917382' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5535550121885917382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/5535550121885917382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/09/uszy-maj-odmroone-nosy-w-szalik-otulone.html' title='&quot;Uszy mają odmrożone, nosy w szalik otulone&quot;'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1085638849371713217</id><published>2008-08-23T10:10:00.004+02:00</published><updated>2008-08-24T13:28:45.777+02:00</updated><title type='text'>Where do you go my loneliness?</title><content type='html'>I'll send an S.O.S to the world. I hope that someone gets my message in the bottle.&lt;br /&gt;I'm not a castaway. Not now.&lt;br /&gt;Bo jest sierpień i gwiazdy muszą spadać z nieba. D&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ancing when the stars go blue. I'll follow you, when the stars go blue.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;To się nazywa uśmiechaniem do małych rzeczy. Jest ci dobrze tu i teraz. Jest mi dobrze tu i teraz. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ordinary world. &lt;/span&gt;&lt;span&gt;Choć...&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...Z wypiekami na twarzy przeglądam przewodnik po Pekinie. No to kiedy jedziemy? Będziemy jeździć rowerami,  jeść&lt;/span&gt;&lt;span&gt; w Baguo Buyi, a na drinki chodzić do No name bar. To byłyby wakacje! Czemu tylko wakacje? Jak jechać, to na dłużej. Zwłaszcza w tak daleką podróż, jaką jest wyprawa do Kraju Środka. Ktoś musi w końcu nauczyć te dzieci jakiegoś języka obcego.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;You're on the road, but you have no destination. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Takie niespełnione marzenia? Nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjechać na rok, gdzieś daleko. Pomimo, że jest mi tu i teraz tak dobrze? Rodzaj ucieczki.&lt;br /&gt;Przed czym? Nie wiem.&lt;br /&gt;Dokąd? Wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tam na pewno przyda mi się mój aparat. Bo to City of blinding lights. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1085638849371713217?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1085638849371713217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1085638849371713217' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1085638849371713217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1085638849371713217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/08/where-do-you-go-my-loneliness.html' title='Where do you go my loneliness?'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-23974529085106125</id><published>2008-08-12T20:25:00.003+02:00</published><updated>2008-08-13T11:33:32.145+02:00</updated><title type='text'>Pobudapesztańsko</title><content type='html'>Czerwona, wściekła okładka książki Clarksona poniewiera się po biurku, obok słowników, paru niedbale porozrzucanych zeszytów, kartek, kalendarza i przypomina o sobie co jakiś czas, aby wziąć ją do ręki i przeczytać kolejne ekstremalne felietony mojego idola. Mieć tak cięty język jak pan Clarkson, marzenie nie do spełnienia.&lt;br /&gt;Według iTunes "A little less conversation" to przykład muzyki tanecznej, ciekawe. Ciekawe co na to sam Elvis, albo jedne z jego sobowtórów. Słuchając tej piosenki mam w pamięci obrazy z "Ocean's eleven". Kocham ten film, a George Clooney to ciacho.  Tym razem nie można się ze mną nie zgodzić. Oglądając ten film człowiek ma ochotę pojechać do Vegas. Autentycznie.&lt;br /&gt;Póki co do Vegas się nie wybieram, ani tam nie byłam.  Jak na razie żyję ciągle wspomnieniami i wrażeniami po Budapeszcie, który jest cudowny, wspaniały, och i ach. Zakochałam się w tym mieście, zresztą nie tylko ja. Sanci oczywiście jest innego zdania. Typowy przykład fanatyzmu węgierskiego sprzed Trainonu. Biedny.  Kolejny potomek, który nie może się pogodzić z utratą Słowacji, Siedmiogrodu i pozostałych terenów po pierwszej wojnie światowej. czasem wydaje mi się, ze ich tęsknota polega na tym, że pragną tego co nieosiągalne, na docenianiu dopiero po utracie, czy też braku dystansu do przeszłości. Powinniśmy doceniać, że nie nosimy w sobie takiego rodzaju piętna, skazy, tęsknoty, która powoli od środka niszczy, chyba, że czytając to jesteś Węgrem.&lt;br /&gt;Kubek nie potrafi utrzymać równowagi, przewraca się wylewając z siebie całą herbatę. Zalewa totalnie wszystko, komórkę, podkładkę pod myszkę, moje spodnie. Gdzieś z oddali dochodzi do mnie głos komentatora sportowego, który relacjonuje przebieg zawodów kajakarskich. Nie mogę doczekać się dyscyplin lekkoatletycznych. Ukoronowanie wszystkich dyscyplin sportowych.  Zawsze oglądam, kiedyś nawet każdy meeting sportowych, każde zawody Golden League.&lt;br /&gt;Może czas wrzucić nowe zdjęcia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-23974529085106125?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/23974529085106125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=23974529085106125' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/23974529085106125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/23974529085106125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/08/pobudapesztasko.html' title='Pobudapesztańsko'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3483019990834072222</id><published>2008-08-03T10:29:00.003+02:00</published><updated>2008-08-03T10:32:58.559+02:00</updated><title type='text'>Budapeszt</title><content type='html'>Nadaje z dworca Keleti. Udalo mi sie znalezc nienajgorsza kawiarenke internetowa. Wazne, ze Internet szybko chodzi, nikt nie stoi nad glowa i nawet mozna ustawic sobie polska lub tez angielska czcionke.&lt;br /&gt;Budapeszt jest piekny, polecam. Upaly niemilosierne, ale specjalnie tego nie odczuwam. Piekne widoki, neobudowale tez wynagradzaja te niedogodnosci. Od wczoraj najazd Polakow na Budpaeszt, Formula 1.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3483019990834072222?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3483019990834072222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3483019990834072222' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3483019990834072222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3483019990834072222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/08/budapeszt.html' title='Budapeszt'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-735505802830283299</id><published>2008-07-20T11:02:00.002+02:00</published><updated>2008-07-20T11:36:12.630+02:00</updated><title type='text'>Klub samotnych serc sierżanta Pieprza</title><content type='html'>Zjadłam kolejną już tabliczkę czekolady mlecznej z orzechami.&lt;br /&gt;Przemeblowałam pokój. Zmienił on totalnie swój dotychczasowy charakter.&lt;br /&gt;Stare kawałki Coldplaya, które momentami przypominają beatlesowskie "Norwegian wood".&lt;br /&gt;Nie lubię tej piosenki, ale często jej słucham, zwłaszcza wieczorami przed zaśnięciem, jeśli moja mp3 się nie rozładowuje lub się nie ładuje. Piosenka tak samo skażona jak większość książek Murakamiego.&lt;br /&gt;Czasem są takie dni kiedy wewnętrzny uśmiech i optymizm przygasają. Wtedy nie sposób opisać tych śmiesznych scen ze stacji benzynowej, jedzonych tam francuskich hot-dogów, czy pogodni na tramwaj nr 17.&lt;br /&gt;Denerwuje mnie to, że książka od włoskiego znów mi zginęła, że mam  bałagan na biurku, a łóżko jeszcze samo się nie pościeliło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/109_1202/photo?authkey=mvfP6QG6pdY#5225022880626364194"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/igakolasinska/SIMCoGcFzyI/AAAAAAAABSA/i912iw-XIB0/s400/IMGP0448%20copy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-735505802830283299?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/735505802830283299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=735505802830283299' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/735505802830283299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/735505802830283299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/07/klub-samotnych-serc-sieranta-pieprza.html' title='Klub samotnych serc sierżanta Pieprza'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/igakolasinska/SIMCoGcFzyI/AAAAAAAABSA/i912iw-XIB0/s72-c/IMGP0448%20copy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3157914015505580847</id><published>2008-06-30T10:21:00.002+02:00</published><updated>2008-06-30T10:39:06.970+02:00</updated><title type='text'>His glasses</title><content type='html'>Punk rock !. Ot, co. Że niby ja nie mogę.&lt;br /&gt;3-miesięczne pobyt w domu najlepiej rozpocząć od czarnej herbaty z cytryną w kubku z promocji. Już zapomniałam, że mamy taką "zastawę". Szybko się różne rzeczy zapomina, ale nie, to, że minaret w Egerze ma 93 schody.&lt;br /&gt;3-miesięczne wakacje najlepiej rozpocząć od nocnego koncertu pana Costello.&lt;br /&gt;"Thank you very much indeed. It's very fine summer evening in spite it's sa late".&lt;br /&gt;Po roku znów wracały wspomnienia, że zlot, że ci wspaniali ludzie, że Malta, że, że wiele jest tych "że".&lt;br /&gt;The Imposters na MP3 pozwala mi zasnąć, tak samo jak pozwala mi się obudzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/g-rF4COOd9c&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/g-rF4COOd9c&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3157914015505580847?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3157914015505580847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3157914015505580847' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3157914015505580847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3157914015505580847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/06/his-glasses.html' title='His glasses'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3086648699019125983</id><published>2008-06-16T14:34:00.008+02:00</published><updated>2008-06-16T14:45:21.739+02:00</updated><title type='text'>Klasyk</title><content type='html'>Siedzę na kanapie, szczelnie okryta miękim szlafrokiem, trzymając laptopa na kolanach. Obok, na podłodze stygnie herbata z torebki. Nie. Nie teraz. Tak było wczoraj.&lt;br /&gt;Czasem przeszłość trzeba oddzielic grubą kreską od teraźniejszości.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Kiedyś powiem o tym sobie, ale spokojnie, nie uwierzę. Dno osiągnąłeś przy Indianie Jonesie. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Bye.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wszystko wraca do rzeczywistości, do jogurtu, który smakuje jak mojonez, bo jest majonezem.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Klasyk.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie tygodnie to spacery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Pozna/photo#5212432744651906466"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/igakolasinska/SFZH9vCXXaI/AAAAAAAABPE/Ehp8M4Z3YSA/s400/IMGP0549.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Pozna/photo#5212436897484170482"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SFZLvdiu5PI/AAAAAAAABQY/eXP7jJZPkpY/s400/IMGP0559.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Pozna/photo#5212437000350110082"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/igakolasinska/SFZL1cv4kYI/AAAAAAAABQg/UpU0kwf1-t8/s400/IMGP0568.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3086648699019125983?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3086648699019125983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3086648699019125983' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3086648699019125983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3086648699019125983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/06/klasyk.html' title='Klasyk'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/igakolasinska/SFZH9vCXXaI/AAAAAAAABPE/Ehp8M4Z3YSA/s72-c/IMGP0549.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3627914574792000293</id><published>2008-06-01T22:47:00.003+02:00</published><updated>2008-06-01T23:04:20.478+02:00</updated><title type='text'>virag</title><content type='html'>Maj się skończył, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że on nie jest jednak Indiana Jonesem, a sformułowanie "bumerang" zostało pochopnie nadane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Kwiaty/photo#5207014482298391442"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SEMIFW21y5I/AAAAAAAABNw/5zLWszU6Hk8/s400/IMGP0432.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Kwiaty/photo#5207014757176298418"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SEMIVW21y7I/AAAAAAAABOA/bgz5L2K9jsQ/s400/IMGP0434.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Kwiaty/photo#5207014851665578946"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/igakolasinska/SEMIa221y8I/AAAAAAAABOI/zthX5LrKLcM/s400/IMGP0435.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3627914574792000293?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3627914574792000293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3627914574792000293' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3627914574792000293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3627914574792000293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/06/virag.html' title='virag'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SEMIFW21y5I/AAAAAAAABNw/5zLWszU6Hk8/s72-c/IMGP0432.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7912438636788029031</id><published>2008-05-08T17:34:00.009+02:00</published><updated>2008-05-11T17:24:55.175+02:00</updated><title type='text'>Ignorancja Scytów</title><content type='html'>Porzucam Hrodota, muszę to zrobić w kazdym razie. Nie jest to najłatwiejsza decyzja. Z drugiej jednak strony została podjęta za mnie, wbrew mnie. Może to jednak Herodot mnie zostawił. Nie może, ale na pewno. Mi w tej sytuacji brakuje postawy Persów i ich spojrzenia na świat. Wywodzę się z ludu scytyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Za okna wydobywa się ciche "One". Bez problemu rozpoznaję znaną mi melodie. Głos Mary J. Blige staje się z minuty na minutę coraz bardziej przeszywający. Są m0menty kiedy przesstaję lubić tą piosenkę. Chociaż na 5 minut chcę w tej chwili być w Berlinie.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Herodot jest dla mnie integralną częścią starożnynej historii. Tu się pojawia mój problem. Nie mozna zapomnieć o czasach Herodota, czy żyjącego później Wergiliusza.&lt;br /&gt;Historii się nie zapomina. Powinieneś mi płacić odszkodowanie w złotych dukatach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja i tak będę podrozować. Straciłeś szanse na zobaczeni Wielkiego Muru i mozliwości dotarcia na Tokyo Tower.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Update 11.05.08&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Herodot w swoich prodrozach byl ograniczony jeśli chodzi o miejsca, czas. Pewnie, gdyby zyl po odkryciach Kolumba, podrozowalby tez po Ameryce Łacińskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojechaliśmy dziś do krajów tropikalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Palmiarnia110508/photo?authkey=vP9UaE8q4DA#5199130162092612114"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SCcFVhSMmhI/AAAAAAAABHQ/FgmhMWN_N7I/s400/Pozna%C5%84%2011.05.08%20003.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Palmiarnia110508/photo?authkey=vP9UaE8q4DA#5199136553003948850"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SCcLJhSMmzI/AAAAAAAABJk/SatDRyfQH-c/s400/Pozna%C5%84%2011.05.08%20021.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Palmiarnia110508/photo?authkey=vP9UaE8q4DA#5199133331778476706"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/igakolasinska/SCcIOBSMmqI/AAAAAAAABIc/5UNPTiI7ktk/s400/Pozna%C5%84%2011.05.08%20012.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7912438636788029031?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7912438636788029031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7912438636788029031' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7912438636788029031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7912438636788029031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/05/ignorancja-scytw.html' title='Ignorancja Scytów'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/igakolasinska/SCcFVhSMmhI/AAAAAAAABHQ/FgmhMWN_N7I/s72-c/Pozna%C5%84%2011.05.08%20003.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-2948899240504357330</id><published>2008-04-15T11:56:00.015+02:00</published><updated>2008-04-18T18:12:22.960+02:00</updated><title type='text'>I just want to fell your embrace</title><content type='html'>Śnił mi się dziś w nocy Jim. Dokładniej to Jim i Joe. Jeszcze dokładniej powinnam napisać, że Jude i Max. Chyba. O 5.30 obudziłam się z lekkim niedowierzaniem, była dopiero wczesna godzina. Jeszcze jakieś pół godziny spokojnego snu. Co było potem nie pamiętam, bo ranek był dość smutny, a ciemne chmury nisko okalały stare budynki od zachodniej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz też szaro-niebieskie zwiastuny późnowieczornego deszczu powoli snują się po niebie, skutecznie utrudniając słonecznym iskierkom przedostac się i wpaść na balkon.&lt;br /&gt;Może to i lepiej. Nie jest mi chociaz zal pieknej pogody za oknem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam prospekty turystyczne o Węg, o Debrecsenie i śmiac mi się chce na samą myśl o nim. Nagyon szép pályaudvar Debrecsenben. Tak słyszałam tak kazdym razie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając Kate Havnevik pomyśałam, że fajnie by było uciec na Borholm. Niekoniecznie z kimś. Nie chcesz tam jechać, trudno, twoja strata. Trudno się przyznać, my loneliness unfolds.&lt;br /&gt;Tam jednak człowiek zapomina, ze jest samotny. Z uśmiechem na twrzy można wtedy usiąść na plaży w Dueodde. Jednak, jeśli zgodzisz się pojechać, zabiorę cię ze sobą. Naucze ciebie czym jest prawdziwe morze...Morze myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;update 18.04.08&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrz! Świat za oknem zwariował! Ciepłe i zimne barwy uległy wymieszaniu. Nawet kot, dachowiec omija ciebie szerokim łukiem. Wtedy myślisz sobie, że to wredne, zapchlone zwierzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Idąc ulicą kopiesz starą puszkę po Dr. Pepperze zastanawiając się, w którą stronę musisz się kierować, aby dojść do "Mekki".  Nie wiesz jeszcze dokładnie czym jest twoja "Mekka", wiesz natomiast, że musisz tam dotrzeć i to niedługo.&lt;br /&gt;Gdy tak kopiesz puszkę zauważasz, że podeszwa w twoich starych butach niedługo odpadnie. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To się nazywa przewartościowanie. Każdy tak mówi, ale nikt jeszcze nie odkrył czego tak naprawdę ono ma dotyczyć, tzn. jakich kwestii życia. Czy puszczanie baniek mydlanych na wietrze wystarczy, czy trzeba do tego jeszcze szczerze się uśmiechać i zaufać sobie?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-2948899240504357330?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/2948899240504357330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=2948899240504357330' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2948899240504357330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/2948899240504357330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/04/i-just-want-to-fell-your-embrace.html' title='I just want to fell your embrace'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4678570795797066162</id><published>2008-04-08T10:50:00.012+02:00</published><updated>2008-04-08T11:40:45.359+02:00</updated><title type='text'>Dici che il fiume trova la via al mare</title><content type='html'>Obiecałeś, że do mnie, po mnie przyjedziesz.&lt;br /&gt;Morze Czarne musi być piękne, nie tylko o tej porze roku, a jego historia to splot heroicznych scen z przeszłości, jak też tych, które splamiły dzieje ludzkości.&lt;br /&gt;Ja cięgle jeszcze bardziej wierzę w tę heroiczność, w prawdę. Tak samo jak w ludzi. Uwierzyłam w tamte słowa. W jego słowa? Naiwność dziecka, niczym z powieści Dragomana. Tam obraz Kanału Dunaju to czarna karta, na której widnieją zaschnięte krople krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy jednak do mojej, naszej podróży. Będziemy podróżować niczym Herodot. Plan naszej trasy jest jednak dłuższy, wszak Indie są dopiero w jej połowie. Dotrzemy aż do Chin. Muszę zmierzyc się w koncu z moją marą senną, którą jest Wielki Mur Chiński. Jak się uda i starczy funduszy to może przeprawimy się do Japonii, choć obiecałeś, że już nigdy nie wrócimy do Tokyo. Na pewno wcześniej zwiedzimy Europę Środkowo-Wschodznią. Marzę o tygodniu spędzonym nad Balatonem, a tyle już słyszałam o Górze Gelerta. Indnie będą zapewne dużym szokiem kuturowym, choć pewnie już Turcja wywrze spore wrażenie. Będziesz musiał o mnie dbać, w końcu jestem tylko blondynką o poszarpanej duszy, którą mozna sprzedać za dwa wielbłądy.&lt;br /&gt;Obiecujesz, nie sprzedaz mnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko podróz po zakamarkach mojej duszy i wyobraźni.&lt;br /&gt;W mojej wyobraźni, jak tez w mojej rzeczywistości czekam na ciebie. Bo obiecałeś, a obietnic się dotrzymuje. Przeciez nie wyruszymy tak z dnia na dzień. Mozemy wcale nie wyjezdzać. Wystarczy nam mapa na mojej ścianie, twoje i moje zdjęcia gromadzone z katalogów biur podrozy i wycinków z gazet. Opowiem Ci wszystko o Budapeszcie. Mowisz, że jest piękny. Wierzę ci. Sama tam jeszcze nie byłam, a ty?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę, zeby moim mottem stało się "E quell'amore non so pi aspettare". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No! Sei il fiume!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4678570795797066162?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4678570795797066162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4678570795797066162' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4678570795797066162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4678570795797066162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/04/dici-che-il-fiume-trova-la-via-al-mare.html' title='Dici che il fiume trova la via al mare'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4900519090824347749</id><published>2008-03-26T23:42:00.008+01:00</published><updated>2008-03-29T21:15:00.475+01:00</updated><title type='text'>Surrealistycznie</title><content type='html'>"Surrealistyczne, acz miłe"- pamiętacie te słowa wypowiedziane przez Hugh Granta w "Notthing Hill"?&lt;br /&gt;Ja powinnam mówić: "Surrealistyczne, acz prawdziwe". Tak, prawdziwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uśmiecham się na myśl o tych paru godzinach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Update 29.03.2008&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Dziś złość? Nie. Tylko, że ja nie chcę być Eleanor Rigby. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4900519090824347749?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4900519090824347749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4900519090824347749' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4900519090824347749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4900519090824347749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/03/surrealistycznie.html' title='Surrealistycznie'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-3791901302724522273</id><published>2008-03-15T16:13:00.003+01:00</published><updated>2008-03-16T21:26:07.889+01:00</updated><title type='text'>Truskawkowe pole</title><content type='html'>Baterie w końcu kupione, kabel jest. Zdjęcia można wreszcie wgrać na komputer. Ile było czekania, wkurzania się i ogólnie pojmowanej irytacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/SiatkWka/photo#5177986690378464834"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/igakolasinska/R9vndfO1fkI/AAAAAAAABE8/vCI42l1UWEg/s400/102_0843.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/SiatkWka/photo#5177986956666437234"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/igakolasinska/R9vns_O1fnI/AAAAAAAABFY/NPvcJOfgPls/s400/102_0846.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No niestety Jastrzębie przegrało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie tygodnie przyniosły lekką kompromitacje przy automacje z jedzeniem, parę samochodowych podróży i Wielki Mur Chiński, który z uporem maniaka prześladuje mnie w snach. Interakatywno-literacka podróż do Indii odbyła się bez zakłóceń, za to obraz Chin chodzi za mną zarówno w dzień, jak i w nocy. Z naciskiem na nocy. Dobrze, że za towarzysza mam Herodota.&lt;br /&gt;Kino też mnie pociąga i nie zapomina o sobie zapomnieć..."Aż poleje się krew".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzależniłam się od skrzynki pocztowej o "odebranych wiadomości". Od tygodnia brak wiadomości. Nie przejmuję się tym jednak, bo wiosna tak pięknie pachnie na Wildzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały czas chodzę nucą "Strawberries Fields", cover Beatlesów, w wykonaniu Strugessa i Andersona.&lt;br /&gt;Słodkie jest to truskawkowe pole.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-3791901302724522273?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/3791901302724522273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=3791901302724522273' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3791901302724522273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/3791901302724522273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/03/truskawkowe-pole.html' title='Truskawkowe pole'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-122053908409863942</id><published>2008-03-04T18:42:00.004+01:00</published><updated>2008-03-04T19:00:08.441+01:00</updated><title type='text'>W podzięce dla Borrominiego</title><content type='html'>Himmel über mir, und das moralische Gesetz in mir... Sprawiam wrażenie,  że ja taka intelektualistka ze mnnie. Kiedyś trzeba zacząć, a jak zaczynac to już od klasyów. Chyba jeśli chodzi o filozofie, to na tym zdaniu rozpocznie i zakończy się moje obcowanie z filozofią w tym tygodniu, bo coś sądzę, że pomylę drogi w drodzę na wykład i zawędruję do kina czy do sklepów w poszukiwaniu butów. No i w tym momencie upadło wrażenie "wyższej inteligencji". Tak, wiem, jestem płytka.&lt;br /&gt;Dziś dzień włoski w "trójce". Serce aż się wyrywa do ukochanego Rzymu, na Via Corso czy Piazza Navona. Tam tak pięknie promienie słoneczne padają na twarz, gdy leży się na marmurowej ławce. Marzycielsko. Brakuje tylko soundtraca z "Marzyciela" czy piosenek Erosa Ramazzotiego.  Per me, per sempre!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie w głośnikach zbieranina muzyczna, począwsze ot Beatlesów, skończywszy na Mobym, a do tego kolejne muzyczne rewelacje od McDreamy'ego.&lt;br /&gt;Zwariowałam. Uzależniłam się od skrzynki pocztowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-122053908409863942?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/122053908409863942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=122053908409863942' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/122053908409863942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/122053908409863942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/03/w-podzice-dla-borrominiego.html' title='W podzięce dla Borrominiego'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1087240142094157338</id><published>2008-02-21T10:21:00.003+01:00</published><updated>2008-02-21T20:46:24.291+01:00</updated><title type='text'>Sytuacja kryzsowa</title><content type='html'>...Taka jest, a raczej była jeszcze wczoraj, bo przedwczoraj to był szczyt szczytów. To może zacznę od zilustrowania przedwczorajszej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedwczoraj:&lt;br /&gt;-gorączka, stan przeziębieniowo-chorobowy a'la grypa,&lt;br /&gt;-wieczorne spotkanie trzeciego stopnia u lekarza na "dziadkowej wsi",&lt;br /&gt;-antybiotyki, lekki "zjazd", załamanie nerwowe, stan wszechogarniającego płaczu,&lt;br /&gt;-świadomość jutrzejszego zaliczenia z języko., na które mało co umiałam.&lt;br /&gt;Odwaga ducha i serca jednak zwyciężyły. Naszpikowałam się jakimiś proszkami, poszłam spać. Wcześniej parę telefonów od rodziców, bo "ty dziecko dawno nie byłaś chora". Uwierzcie mi, ostatni raz z gorączką leżałam chyba w gimnazjum. Liceum to był okres ogarniającego mnie zdrowia, a to, że różnie to wyglądało w dzienniku i na usprawiedliwieniach, które rzekomo były lewe, to już inna sprawa. Od razu zaznaczam, nigdy nie miałam lewego zwolnienia, chorowałam, ale na trochę inne dolegliwości...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj:&lt;br /&gt;-uzbrojona w herbatę malinową dotarłam na zaliczenie, które okazało się nie być zaliczeniem,&lt;br /&gt;-jako, że ma zwolnienie lekarskie doszłam do wniosku, że nie będę zarażać ludzi, bo ponoć to strasznie zaraźliwe i narażać nie będę my flatmate, spakowałam się i pojechałam do G-W, do rodziców,&lt;br /&gt;-pełnia szczęścia, też przeziębionych rodziców, że jestem w domu, a nie na odległość sama się leczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś:&lt;br /&gt;-dziś się dopiero zaczyna,&lt;br /&gt;-przemiłe SMSy rano od S.(btw, trzyma kciuki za prezentacje)&lt;br /&gt;-cholerna strzałka od McDreamego, którego numer znów sobie wpisałam do komórki, wiem, masz prawo mnie udusić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, dobrze jest. Siedzę w ------- G-W, zamiast świetnie się bawić w Pz-n, bo szczerze mam ochotę na Doga i wódkę z tonikiem. Woła mnie syrop.&lt;br /&gt;Niech mnie ktoś odwiedzi ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Update.20.42&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja kryzowa wynikała też z braku zimnej wody w kranie. To jest naprawdę duży dyskomfort. Człowiek jak wchodzi potem pod prysznic, z którego leje się zarówno zimna , jak i ciepła woda jest w 7. niebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już wspominałam, rodzinnie chorujemy, tak więc oglądamy stare filmy, seriale i komedie romantyczne, w tym oczywiście ponadczasowego "Kate i Leopold". Zawsze podczas jego finału się wzruszam, a do tego "Until" Stinga...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TY4Zl8TeP8g&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TY4Zl8TeP8g&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;enjoy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1087240142094157338?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1087240142094157338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1087240142094157338' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1087240142094157338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1087240142094157338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/02/sytuacja-kryzsowa.html' title='Sytuacja kryzsowa'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1601237331810922264</id><published>2008-02-14T22:34:00.004+01:00</published><updated>2008-02-16T10:36:02.847+01:00</updated><title type='text'>Keine direkcione</title><content type='html'>Wycieczka krajoznawcza do "NRD" skończyła się z t-shirtem z esprit, "vanity fair",  paczką kellogs i słoikiem pysznego masła orzechowego. Teraz będziemy mieli co na śniadanie, dla urozmaicenia.&lt;br /&gt;Napatrzeć się nie mogę na czerwoną reklamówkę leżącą na moim niepościelonym łóżku.&lt;br /&gt;Kupiłam sobie jak już na wstępie wspomniałam "Vanity fair" i będę czytać i to po niemiecku. Zobaczymy z jakim skutkiem.  O ile czas znajdę.  "Czy ma ktoś GPS'a?"&lt;br /&gt;Póki co nawet językoznawstwo ciągle tylko leży na biurku. Co jakiś czas do niego zaglądam, ale bez skutku. Jakoś nie mogą mi wejść do głowy poszczególne homonimy, homosignifikaty i inne fonemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za każdym razem jak jestem w Niemczech  i widzę ulice o nazwie "Karl-Marks-Alee/Strasse"  przypomina mi się jakiej dostałam ekstazy podczas "early morning september fog" przejeżdżając przez berlińską "Karl-Marks-Alee".&lt;br /&gt;-Anek, patrz! Karl-Marks-Alee! Tu kręcili berlińską wersje teledysku U2 "One".&lt;br /&gt;Wtedy jeszcze nigdy wcześniej, jak wtedy,  te kafelkowe budynki przy tej jednej z głównych alei,  nie zrobiły na mnie takiego wrażenia. Duże miasto budzące się do życia. Mgła opadająca na spękane starością budynki i okoliczne klomby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie słucham "One".  Rockowe piosenki o miłości tak oczywiście przedstawiają miłość, jako spełnienie dusz, ich wspólnotę. "Oczywista oczywistość". Może to jeden z wielu powodów czemu ludzie tak kochają rockowe ballady.  "We one, but not the same". W walentynki ludzie właśnie pod takimi piosenkami piszą dedykacje dla swoich miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenki o miłości? Przychodzi mi parę na myśl. Oczywiście wspomniane "One", ale też "With or without you", piosenka, która może robić za przykład antytezy na lekcjach języka polskiego, refren piosenki "Window in the skies", który słucha sobie za każdym razem McDreamy jak mi strzałki wysyła, ale też "Pride. In the name of love". Trochę monotematycznie się zrobiło...Bardzo U2-towo. No to jeszcze dorzucę "Fields of gold" Sting, "Everlasting love", "I've just seen a face" The Beatles.  Zapomniałabym na koniec o  "Sweetest thing" też oczywiście U2.  Miny Bono za każdym razem wywołują uśmiech na mojej twarzy. Nie ma to jak widok skruszonego faceta. Od razu wywołuje nie dosć, że uśmiech to też, małą satysfakcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W walentynki wzrasta liczba przyjęć do szpitali psychiatrycznych, nie tylko na Węgrzech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aparat jakby trochę lepiej, tzn powoli zaczyna łapać ostrość. Zdjęć z podboju Frankfurtu za dużo nie ma, a jak są to w komórce, na dodatek nie mojej. Póki co uraczę Was, znanymi przez niektórych już, zdjęciami z podboju Berlina we wrześniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/BerlinWystawaImpresjonistW22092007/photo#5113311804962786722"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/igakolasinska/RvYh_sCeTaI/AAAAAAAAAgc/lCcuk6CqiNY/s400/Berlin-wystawa%20impresjonist%C3%B3w%2C%2022.09.2007%20011.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/BerlinWystawaImpresjonistW2209200702/photo?authkey=sxzk0k8KAoM#5157095903372780530"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/igakolasinska/R5GvZpEoI_I/AAAAAAAAA6A/dYP6sXrUHIk/s400/Berlin-wystawa%20impresjonist%C3%B3w%2C%2022.09.2007%20020.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/BerlinWystawaImpresjonistW2209200702/photo?authkey=sxzk0k8KAoM#5157095791703630802"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/igakolasinska/R5GvTJEoI9I/AAAAAAAAA5w/YYB1NN7vm1I/s400/Berlin-wystawa%20impresjonist%C3%B3w%2C%2022.09.2007%20019.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na marginesie, znów nie zdałam. Wiemy o co chodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1601237331810922264?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1601237331810922264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1601237331810922264' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1601237331810922264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1601237331810922264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/02/keine-direkcione.html' title='Keine direkcione'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7375540018333832780</id><published>2008-02-08T22:28:00.000+01:00</published><updated>2008-02-08T22:51:52.702+01:00</updated><title type='text'>Akumulator</title><content type='html'>Dużym plusem G-W zawsze była zieleń. Jest sporo takich miejsc. Jak chcesz pooddychać świeżym powietrzem wystarczy pójść przez park na działkę. Nie zauważa się wtedy otaczających ciebie z każdy stron wieżowców i poniemieckich kamienic, budynków.  Zresztą miasto położone jest na 7 wzgórzach. Niestety, do Rzymu trochę mu brakuję. Nawet nie trochę, a dużo. Zwłaszcza, że kocham Rzym, zwłaszcza o zachodzie słońca.&lt;br /&gt;Szkoda, że tą zieleń władzę miasta chcą tak starannie nam ograniczyć, w imię rozwoju gospodarczo-kulturalnego miasta.&lt;br /&gt;Ostatnio znalazłam w "Mroczce" zdanie: "Przemysł Węgier rozwija się szybko". &lt;br /&gt;No to parafrazując "Przemysł G-W rozwija się szybko". Niech żyje rewolucja!&lt;br /&gt;Odpoczywam. Chodzę na spacery. Często sama. Na tym polega odpoczynek. Taki odpoczynek dla samej siebie. Ładuję akumulator.  Sprawdzam co pół godziny komórkę, bo może jakiś SMS przyszedł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest bardzo muzycznie. The Fray, Snow Patrol, The Beatles.&lt;br /&gt;"I would like to stay with you all night". Fajnie byłoby wiedzieć kto jest tym "you". Zresztą najlepsza przyjemność jest w nuceniu piosenek. Chyba nie potrzeba odpowiedzi na wszystkie pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu liczba aparatów- dwa.&lt;br /&gt;W domu liczba aparatów działających- nulla.&lt;br /&gt;Zdjęć na dzień dzisiejszych nie będzie, a wiosna taka ładna nadchodzi w lutym. Bez zaczyna wypuszczać pąki. A aparatu nie ma. Będzie lustrzanka, ponoć. Trzymam za słowo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7375540018333832780?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7375540018333832780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7375540018333832780' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7375540018333832780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7375540018333832780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/02/akumulator.html' title='Akumulator'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-8827460919139946865</id><published>2008-02-01T20:18:00.000+01:00</published><updated>2008-02-01T20:31:50.041+01:00</updated><title type='text'>komunikacja</title><content type='html'>Komunikacja. Uczymy się jej od dzieciństwa, z różnym skutkiem. Wszystko zależy od naszego potncjału intelektualnego. Nieważne jaka jest nasza kmunikatywność, ważne, że jest, że od czasu do czasu daje o sobie znać i pcha nas do ludzi.&lt;br /&gt;Mój poziom komunikatyność od zawsze był w pewnym stopniu ograniczony. Staram się to jednak zmienić. Piszę mejle, uzalezniam się od skrzynki odbiorczej. Odpowiadam na pytania nieznajomych z Kołobrzegu, nawet uśmiecham się do pań w szatni. Jestem komunikatywna. Staram się. Doceńcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechałam do domu. Znów, drugi raz z kolei, stałam w korku jakieś 40 km. od Gorzowa, bo znów wypadek drogowy. Tym razem miałam komputer. Mogłam oglądać "Chirurgów" i męczyć rodziców na gadu-gadu. Kiedyś napiszę książkę o podróżowaniu. PKS obejmie nad nią patronat. Coraz większą przyjemność czerpię z tych jazd. Pewnie do czasu. Znów mi się pewnie za jakiś czas to znudzi i zabunkruję się w Pz-n. Tak dla odmiany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na mp3 od tygodnia "How to save a life" The Fray. Dodaje energii. Tak samo jak kave 3 w 1 o 7 rano z przeciekającego kubka termicznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznacie, jestem komunikatywna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-8827460919139946865?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/8827460919139946865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=8827460919139946865' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8827460919139946865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8827460919139946865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/02/komunikacja.html' title='komunikacja'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-8948298974833807252</id><published>2008-01-23T12:47:00.000+01:00</published><updated>2008-01-23T13:08:08.606+01:00</updated><title type='text'>Chasing cars</title><content type='html'>"Obiecaj mi, że nigdy nie przyjedziemy znów do Tokio".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I suppose that we are like this chasing cars...Like in this song. Co więc stoi na przeszkodzie? Milion rzeczy, milion zdarzeń, milion niewykonanych ruchów, telefonów, decyzji. Strach, brak przekonania. W końcu się nie znamy. Najważniejsze jest jednak to, że wywołujesz uśmiech na mej twarzy, choć tak naprawdę nie pamiętam Twojej. Wiesz, ja się zmieniłam. Noszę okulary, zaczęłam chodzić w spódnicach, używam mocnych perfum. Dalej jednak przygryzam dolną wargę. Ponoć to z nerwów.&lt;br /&gt;Teraz na kaczki chodzę się wypłakiwać i robić zdjęcia. Mam setki zdjęć, setki niezawsze udanych zdjęć.&lt;br /&gt;Czy coś bym zmieniła? Podjęłabym inną decyzje? Nie. Na swój sposób jestem szczęśliwa. Jak zwykle na swój sposób. How I feel? Jestem szczęśliwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-8948298974833807252?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/8948298974833807252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=8948298974833807252' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8948298974833807252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/8948298974833807252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/01/chasing-cars.html' title='Chasing cars'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-4870803521794809579</id><published>2008-01-07T21:04:00.000+01:00</published><updated>2008-01-07T21:39:40.338+01:00</updated><title type='text'>Kratka?</title><content type='html'>- Ki az a férfi aki kockás ingban?&lt;br /&gt;- Kockás? Czyli, że w kratę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma to jak inteligentne, pełne polotu rozmowy studentów podczas zajęć. Pytanie jasne, więc po co pytanie na pytanie? Brawa dla mej osoby. Wszystko można zawsze zwalić na zaspanie, na poniedziałek...Tylko gdzie zaspanie o godzinie 16? Co do zaspania, to ludzie cierpiący na bezsenność potrafią dostawac halucynacji, więc jakbym coś komus powiedziała, czy zachowywałabym się jakoś inaczej to powodu szukajcie w mojej bezsenności. Wczoraj znów walczyłam do 2, jedząc dania w 5 minut, siedząc na naszej-klasie i pisząc speacha o adopcji dzieci przez pary homoseksulane. Ostatnia czynność zaciągnęła mnie w końcu do łóżka. Nasza-klasa robi furore, żadne to odkrycie, ale się utwierdziłam w tym przekonaniu, jak się okazało, że McDreamy się zalogował, przez co zyskał sobie przydomek "Człowiek widmo". Ja nie wiedziałam, żeby na Anke aż tak działała symfonia z "Nosferatu wampir- symfonia grozy". Póki co zapominam o wampirach i chcę się wybrać na "Across the universe". Nie dość, że piosenki panów z Liverpoolu to jeszcze Bono jako doctor Robert...No i jeszcze wielkie odkrycie zeszłego weekendu-Jim Strugess. To nic, że kogoś mi przypomina. Może to już te halucynacje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;di-di-di-di'n'di ? Jim Strugess, "I've just seen a face" i słuchawki na uszach bo dziś w domu atmosfera iście naukowa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-4870803521794809579?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/4870803521794809579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=4870803521794809579' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4870803521794809579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/4870803521794809579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2008/01/kratka.html' title='Kratka?'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7544441742354168703</id><published>2007-12-24T11:26:00.000+01:00</published><updated>2007-12-24T11:36:55.686+01:00</updated><title type='text'>Japonia</title><content type='html'>Szukałam zdjęć żeby wrzucić do profilu msn i co znalazłam...Tatusiowe zdjęcia prosto z Japonii. Zapewne zapychają dysk twardy od dawna, ale ja nic o tym nie wiedziałam. Taki spisek przeciw mnie, żeby mi żal nie było. Już mi jest przykro, że tatu był, a ja nie .Tak samo jak to, że nie mam mini morisa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Japonia/photo#5147483826693874418"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/igakolasinska/R2-JRJEoIvI/AAAAAAAAA10/bivmkSIh5aM/s400/DSC00078.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Japonia/photo#5147483693549888130"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/igakolasinska/R2-JJZEoIoI/AAAAAAAAA08/WZzq07IJZkU/s400/DSC00071.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Japonia/photo#5147483869643547410"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/igakolasinska/R2-JTpEoIxI/AAAAAAAAA2E/iwlhaSgs1aw/s400/DSC00080.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Japonia/photo#5147483994197599074"&gt;&lt;img src="http://lh3.google.com/igakolasinska/R2-Ja5EoI2I/AAAAAAAAA2s/4jhWJ_Fue6g/s400/DSC00086.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Japonia/photo#5147485428716676018"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/igakolasinska/R2-KuZEoI7I/AAAAAAAAA3s/FOkxUirebNQ/s400/DSC00067.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tym świątecznym akcentem:  Kis karácsony, nagy karácsony&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7544441742354168703?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7544441742354168703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7544441742354168703' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7544441742354168703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7544441742354168703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/12/japonia.html' title='Japonia'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-9170321119565921433</id><published>2007-12-21T17:12:00.000+01:00</published><updated>2007-12-22T21:29:43.917+01:00</updated><title type='text'>csillag</title><content type='html'>Jakiś czas temu w Internecie przeczytałam artykuł o przyjazdach dzieci do domów na święta. Ponoć jest pięknie i radośnie, do momentu pierwszej kłótni o niezłożony ręcznik w łazience. Po wczorajszym dotarciu do domu stwierdzam, że taka sprzeczka nam nie grozi. Niewiele się zmieniło od mojej 130 km emigracji. Ten "dom wariatów" się nie zmienia. Ja może wprowadzam troszeczkę więcej zamieszania niż zwykle. Jestem w domu, zastanawiając się czy wszystko pogasiłam u siebie i czy moje kwiaty nie padną przez te parę dni, pomimo tego, ze stoją w misce z wodą w zimnym pokoju. Może się w ten sposób zahartują. Ranno (10.30) wyciągnęłam z domu Ankę, dokłaniej to ona w praktyce mnie wyciągnęła. Poszłyśmy do naszego wspaniałego liceum, a przy okazji wprosiłyśmy się na krótko na wigilie klasową klasy matematycznej. Wspomnienia...&lt;br /&gt;Potem mały maraton po mieście, aż w końcu dotarłam z dwoma knigami (czyt. słownikami polsko-wegierskimi) na ksero, gdzie pani oświdczyła mi, ze nie skseruje ich szybciej niż na za dwa tygodnie. Dziękuję bardzo, obejdzie się. Nie wiem czemu, ale troszeczkę mi smutno. Smutno bo jednak odzywczajam się od "miasta rodzinnego". Dopiero tam odkrwam siebie, chyba dostarłam do korzeni.&lt;br /&gt;Wracajac do tematów okołobozonarodzeniowych. To we wtorek była wigilia z tokajem w tle i świadomością zaliczenia historii Węgier na następny dzień. Skutek, nie mogłam do końca cieszyć się "wigilią z tokajem w tle". Plus, z historią jestem do przodu.&lt;br /&gt;Dziś mały maraton po mieście samochodem. Na razie póki co robię za pasażera, bo prawka jak nie miałam, tak dalej nie mam.&lt;br /&gt;Nie potrafię pisać, tzn ładnie i skłądnie. Sens jest jednak taki. Wszystko sporowadza się do do tej boznonarodzeniowej komercji, która stwarza nastrój. Naprawdę ją lubię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Swieta/photo?authkey=SfRrGWqdjvw#5146469896584438370"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/igakolasinska/R2vvGpEoImI/AAAAAAAAA0Y/bbnjcfG13jI/s400/101_0806.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Swieta/photo?authkey=SfRrGWqdjvw#5146461834930823746"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/igakolasinska/R2vnxZEoIkI/AAAAAAAAA0E/70b1JpB6p-w/s400/21122007.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Búék, moi drodzy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-9170321119565921433?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/9170321119565921433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=9170321119565921433' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/9170321119565921433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/9170321119565921433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/12/jaki-czas-temu-w-internecie-przeczytaam.html' title='csillag'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1658438815997736803</id><published>2007-12-14T16:30:00.000+01:00</published><updated>2007-12-22T21:29:22.726+01:00</updated><title type='text'>Gardłowy problem</title><content type='html'>Znów przyjechałam do domu, znów trochę przez przypadek, dzięki swojemu urokowi osobistemu, 100 procentowej frekwencji na ćwiczeniach i informacji, że zliczyłam ostatnie koło na 76 %. Teoretycznie, teraz powinnam dopiero wyjezdżać do domu. Byle do nowego roku, byle już na stałe zostać. Pierdolca można dostać od tego jeżdżenia.&lt;br /&gt;Wczoraj było lotnisko, wcześniej przeprawa przez Leśne Skrzaty i inne Królewny Śnieżki. Na lotnisku czekanie ponad godzine, bo samolot opozniony o 15 minut. Nic to jednak przy PKP. Na lotnisku chociaz ciepło, czysto, schludnie, prawdziwy XXI (i jak tu nie lubić lotnisk). Pociąg opozniony natomiast o 100 minut, choc miał byc o "tylko" 80 minut. Przy 100 minutach na tablicy odjazdów zdezertowaliśmy. Dziś zdezerterowałam z zajęć. Czego nie robi się dla rodziny.&lt;br /&gt;Wczoraj znów żałowałam, że nie miałam aparatu, bo inaczej nie potrafię opowiedzieć jak ludzie biegali w pamice po dworcu z jednego pociągu do drugiego, do tego te masakryczne opoznienia.&lt;br /&gt;Dobra, gardło mnie boli...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1658438815997736803?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1658438815997736803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1658438815997736803' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1658438815997736803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1658438815997736803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/12/znw-przyjechaam-do-domu-znw-troch-przez.html' title='Gardłowy problem'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7098269801972822510</id><published>2007-12-04T19:57:00.000+01:00</published><updated>2007-12-04T20:13:54.146+01:00</updated><title type='text'>Preświątecznie</title><content type='html'>Ponoć za niecale dwa dni maja wlaczyc w miescie iluminacje swiateczna. Na razie póki co co jaki czas i co parę metrów testują lampki, girlandy. Jestem ciekawa jak będzie wyglądać maisto. Na dzień dzisiejszy na moscie trwa wieszanie ozdób. Swieta się zbliżają, w piątek chyba trzeba wybrać się zakupy, pomyslec kto co dostanie. Nie mam pomyslow, zreszta jak co roku. Wiem jedno, teraz trzeba naladowac aparat, spakowac go do torby i weekend do miasta, robic zdjecia. &lt;br /&gt;W tym tygodniu biegam z obledem w oczach i obklejam slowkami wszystko co jest mozliwe i pod moim zasiegiem.&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/20071203Slowka/photo?authkey=khsCcD01OcQ#5139821281182787362"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/igakolasinska/R1RQOSnkpyI/AAAAAAAAAyY/PF5uN-4KOMw/s400/slowka%20001.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;Ponoc to pomaga w zapamietywaniu.&lt;br /&gt;Również oczami szaleńca patrzę na nowe Lumixy i Pentaxy, zwlaszcza na te drugie. Patrzeć zawsze można, tego nie zabronili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7098269801972822510?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7098269801972822510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7098269801972822510' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7098269801972822510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7098269801972822510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/12/prewitecznie.html' title='Preświątecznie'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-7648470325993732157</id><published>2007-11-21T02:32:00.000+01:00</published><updated>2007-11-20T17:44:14.798+01:00</updated><title type='text'>5 weeks to Christmas</title><content type='html'>Dzis zostalo mi to przypomniane. Tylko 5 tygodni. Pierwszy raz ciesze sie na swieta, ale to chyba tylko i wylacznie z pobudek czystko egoistycznych. Chce najzwyczajniej na swiecie odpoczac i nacieszyc sie rodzicami. Oczywiscie od razu pojawia sie problem przentow, chyba juz zaczne myslec co kupie. W telewizji zaczely pojawiac sie juz bozonarodzeniowe reklamy, a na Dabrowskiego juz wieszaja na witrynach sklepowych swiecace girlandy. Brakuje tylko przymrozku i sniegu, ktory wreszcie rozwiazalby problem listopadowej "depresji". U mnie w mieszkanu tez pojawily sie akcenty swiateczne, tzn jeden, taki malutki. Moze w najblizszym czasie zainwestuje w gwiazde betlejemska. &lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/Codzienno/photo?authkey=leAw36zRj1U#5134926383403588834"&gt;&lt;img src="http://lh6.google.com/igakolasinska/R0LsVvaNXOI/AAAAAAAAAw8/VLOeOUKDO08/s400/swieta%20001.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-7648470325993732157?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/7648470325993732157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=7648470325993732157' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7648470325993732157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/7648470325993732157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/11/5-weeks-to-christmas.html' title='5 weeks to Christmas'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-611227390967362807</id><published>2007-11-11T11:46:00.000+01:00</published><updated>2007-11-17T22:34:47.614+01:00</updated><title type='text'>I will sing, sing a new song</title><content type='html'>&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/XIIOgolnopolskiZlotFanWU2PoznaPiwnica2110112007/photo#5131535041737803810"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/igakolasinska/Rzbf7rNASCI/AAAAAAAAAug/evyePScd6qI/s400/XII%20Ogolnopolski%20zlot%20fan%C3%B3w%20U2%20Pozna%C5%84%20Piwnica%2021%2010.11.2007%20027.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/XIIOgolnopolskiZlotFanWU2PoznaPiwnica2110112007/photo#5131534096844998594"&gt;&lt;img src="http://lh5.google.com/igakolasinska/RzbfErNAR8I/AAAAAAAAAtw/xK2a2zMle-o/s400/XII%20Ogolnopolski%20zlot%20fan%C3%B3w%20U2%20Pozna%C5%84%20Piwnica%2021%2010.11.2007%20021.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/igakolasinska/XIIOgolnopolskiZlotFanWU2PoznaPiwnica2110112007/photo#5131532391742981890"&gt;&lt;img src="http://lh4.google.com/igakolasinska/RzbdhbNARwI/AAAAAAAAAsM/xzbgW5ArpCw/s400/XII%20Ogolnopolski%20zlot%20fan%C3%B3w%20U2%20Pozna%C5%84%20Piwnica%2021%2010.11.2007%20009.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wreszcie jestem po zlocie U2. Ponad dwa miesiace na niego czekałam, zwłaszcza, że parę osób zrobiło mi niebywałego smaka, a po osttanim zlocie miałam niedosyt spotkań, rozmów, zabawy w rytmach U2. Teraz też pozostał ten niedosyt zwłaszcza nieprzeprowadzonych rozmów. Do następnego razu, do czerwca. Sympatycznie spotkać znajome twarze, które mnie poznawały i obdarzały przepięknymi uśmiechami. Do końca nie dotrwałyśmy, bo trochę zmęczone, bo nauka czeka. W czerwcu zostaniemy do końca. Jakiś większy sentyment mam do tych czerwcowych zlotów. Teraz czeka nauka, trochę porządków, może słodki rogalik z nadzieniem. W końcu dziś jest św. Marcina!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-611227390967362807?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/611227390967362807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=611227390967362807' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/611227390967362807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/611227390967362807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/11/i-will-sing-sing-new-song.html' title='I will sing, sing a new song'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-9183487987325264542.post-1250047435846684006</id><published>2007-11-06T12:18:00.000+01:00</published><updated>2007-12-22T21:28:24.228+01:00</updated><title type='text'>Thea sinesia</title><content type='html'>Na początku chciałabym zakomunikować, że znów jestem bezrobotna. Teraz jestem bezczelnie zdegenerowana. Bo nie ma nic bardziej zdegenerowanego niż bezrobotny student. Moje "zarobki" nie były zbyt wielkie, ale na ksiazki i parę innych rzeczy starczało no i była świadomość samodzielnie zrobionych pieniędzy. Nie jestem jednak materialistką. Na razie oddaję się własnemu rozwojowi edukacyjno-intelektualnemu. Przez cały długi weekend póki co oglądałam "Wyznania gejszy", "Listy z Iwo Jimy", wyszukiwałam różnic w alfabecie chińskim i japońskim, a do tego piłam Thea sinesia czyli zieloną herbatę, która ma mi pomóc w sytuacjach stresowych. Herbata, którą posiadam jest prawdziwą zieloną herbatą, prosto z Japonii, a nie jakąś słodzoną, pasteryzowaną z torebki, z Tesco na Ogrodach. Jadąc już tramwajem, z nieporęczną walizką dostałam SMSa, że jutrzejsze zajęcia z węg. są odwołane, tak więc przywitałam Nel., rzucając inwektywy, że po ch--- przyjechałam, że bez sensu. Nie ma to jak wejście smoka, brakowało tylko latajacych sztyletów. Z drugiej jednak strony i tak mam rano wuef (sic!) a wieczorem wykład z filozofii. Jestem nienormalna, żeby zapisywać się na ranne zajęcia z wuefu. 6.30 pobudka. Już się cieszę. Wypiłam kolejną porcję shnapsi w szklance, która była produkowana w Rosji. Myślalam, że wszystko jest "made in China" czy "Taiwan", a tu taka niespodzianka. Zresztą my w domu nie kupujemy nic "made in China", bo bojkotujemy. Duch Amnesty International i zdanie, że tylko "japońskie się nie psuje". Stąd japońskie samochody składane w Niemczech czy gdzie tam indziej. Ja się na samochodach nie znam, choć znam budowe silnika i potrafię zmierzyć poziom oleju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd te nagłe przenosiny? Ano stąd, że poprzedni adres mnei lekko denerwował i potrzebowałam zmian. No co, zmiany internetowe też są istotne. Taki second life.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/9183487987325264542-1250047435846684006?l=higany.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://higany.blogspot.com/feeds/1250047435846684006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=9183487987325264542&amp;postID=1250047435846684006' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1250047435846684006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/9183487987325264542/posts/default/1250047435846684006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://higany.blogspot.com/2007/11/thea-sinesia.html' title='Thea sinesia'/><author><name>Higany</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
