sobota, 11 kwietnia 2009

Fotoplastikon

Chciałoby się powiedzieć, że mamy utęsknione święta, czas odpoczynku. Póki co żadne z nas nie wypoczywa. Ja mam swoje książki i kolejne rozdziały arcyciekawego ustroju starożytnego Rzymu czasu republiki oraz kolczyk w uchu w ramach pokuty. Problem w tym, że nie wiem co mam w ten sposób odpokutować, bo spanie na lewym boku jest dla mnie istną męczarnią, żeby nie rzec niemożliwością. Żeby tylko Rzym republikański mi został, a to jeszcze Grecja, nie mówiąc już o całej masie nowych i starych słówek, które to muszę odświeżyć lub też dopiero przyswoić.
Od paru dni męczą mnie straszne sny...Może nie takie straszne od razu. Część z nich na pierwszy rzut okaz wydaje się bardzo przyjemna, ale po przebudzeniu ogarnia mnie niesamowite uczucie pustki i strachu, że zaczynam powoli wariować, a to wszystko przez niego. Ważne, żeby mieć na kogo zrzucić całą odpowiedzialność czy też moje smutki i rozterki. Nawet w sposób czysto wirtualny pomaga to swoistym oczyszczeniu myśli, choćby nawet do kolejnego wieczoru, snu.
Wiosenne niebo przyprawia mnie swoim głębokim błękitem o zawrót głowy. Zresztą nie mnie tylko. Nasz pupil łapie pierwsze promienie Słońca i wygrzewa się na balkonie.

Od Codzienność

niedziela, 8 marca 2009

Truskawka

Koło się zamyka. Błędne koło. Jest marzec i dlatego się zamyka.
Ja chyba najzwyczajniej nie potrafię kierować sobą, aby nie ulec emocjonalnemu rozdrobnieniu. Jestem zamrozonym owocem, który wpadł do miksera. Ktoś będzie miał pyszny koktajl owocowy.
A mówią, ze bumerang zawsze wraca.

niedziela, 18 stycznia 2009

Pass me by, I'll be fine

Ścinają mnie z nóg pytania, które dotyczą jego.
Przepraszam nie znam na wszystkie pytanie świata odpowiedzi, tym bardziej na te, które wg. niektórych powinny dotyczyć też mnie.

I suppose he went to other land, but here everything stay the same, like time, is always time.

To zawsze jest czas, kilometry.
Udaję, że nie chce wiedzieć, nie chcę znać odpowiedzi. Nie chcę? Ja po prostu nie muszę. Nie zostałam upoważniona.

Tylko sobie po cichu nucę he came back other day...
Mam tylko jedną małą prośbę... Too many books, read me your favourite line

Najdwidoczniej chciałabym móc odpowiedzieć na pytanie "Co słychac u .?"

Tyle, że znam zakończenie tej tragikomedii, która znów nie będzie mnie dotyczyć.

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Hány óra?
















Nie dopadła mnie węgierska melancholia, pomimo pogody w kratkę. Za to udzielił mi się nastrój świąteczny, dzięki pięknie oświetlonej Váci, Andrássy czy też gwiazdkowego targu na Vörösmarty. Wiem też na pewno, że wchodzenie na Górę Gellerta nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza jak się na nią wbiega. Trochę już tęskno za milionem schodów do pokonania każdego dnia, ale póki co jestem w domu. Pogoda nawet tu mnie nie rozpieszcza.

sobota, 8 listopada 2008

There's an ordinary world


In the real world lives Mr. Darcy. Seriously. But probably not in mine.


poniedziałek, 15 września 2008

"Uszy mają odmrożone, nosy w szalik otulone"

Przede wszystkim należą się pozdrowienia dla Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Czasem odnoszę wrażenie, że policja jest sympatyczniejsza od straży miejskiej. W każdym razie zostaliśmy pouczeni i już wiemy, że nie wolno jeździć bez włączonych świateł, zwłaszcza w nocy.
Na szczęście nie ja o mały włos byłabym posiadaczką 4 pkt karnych, bo jest to niemożliwością. Może za trzecim razem zdam i nie będzie niby wymuszania na niby czołówkę. "Pani kochana, pani na czołówkę wyjechałaś! Pani kochana, egzamin do powtórki". Przecież ze mnie jest taki świetny mistrz kierownicy!
Od wczoraj jestem bez okularów, bo "nosek" ułamał się i odpadł. Niestety na brajla telewizji nie można oglądać i śmieję się, że ktoś musi robić za "psa przewodnika". Padło na McDoga, bo jako jedyny jest psem, choć wiele osób wątpi w jego "pieskość".
Parę dni temu wreszcie przyszedł lomo, jeszcze kliszy całej nie zapełniłam, więc z wypiekami na twarzy czekam co to wyjdzie z tej pierwszej kliszy. ten aparat może nauczy mnie większej cierpliwości, choć sądzę, że i tak zrobiłam spore postępy, czego dowodem mogą być arkusze, wordy i inne, tego typu rzeczy.
Rozgrzewam się kolejną herbatą. Powoli zbliża się jesień..."Wtem okular zajdzie mgłą".

Update 16.09.2008
Mówię stanowcze "nie" spaniu na waleta.

sobota, 23 sierpnia 2008

Where do you go my loneliness?

I'll send an S.O.S to the world. I hope that someone gets my message in the bottle.
I'm not a castaway. Not now.
Bo jest sierpień i gwiazdy muszą spadać z nieba. Dancing when the stars go blue. I'll follow you, when the stars go blue.
To się nazywa uśmiechaniem do małych rzeczy. Jest ci dobrze tu i teraz. Jest mi dobrze tu i teraz. Ordinary world. Choć...

...Z wypiekami na twarzy przeglądam przewodnik po Pekinie. No to kiedy jedziemy? Będziemy jeździć rowerami, jeść
w Baguo Buyi, a na drinki chodzić do No name bar. To byłyby wakacje! Czemu tylko wakacje? Jak jechać, to na dłużej. Zwłaszcza w tak daleką podróż, jaką jest wyprawa do Kraju Środka. Ktoś musi w końcu nauczyć te dzieci jakiegoś języka obcego.
You're on the road, but you have no destination.
Takie niespełnione marzenia? Nie.

Wyjechać na rok, gdzieś daleko. Pomimo, że jest mi tu i teraz tak dobrze? Rodzaj ucieczki.
Przed czym? Nie wiem.
Dokąd? Wiem.

Tam na pewno przyda mi się mój aparat. Bo to City of blinding lights.

Amnesty International